niedziela, 28 kwietnia 2013

Ciasto od Gordona R.


Zobaczyłam to ciasto w jednym z odcinków Gordona Ramsaya. Od razu przypadło mi do gustu! Uwielbiam imbir dlatego musiałam je wypróbować! Ciasto jest pyszne, szybkie i proste! 
Polecam :)




Składniki:

175 g miękkiego masła,
175 g cukru, 
3 jajka,
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego,
1 łyżeczka proszku do pieczenia,
175 g mąki pszennej (przesianej)

W misce należy umieścić masło i cukier - dokładnie rozcierać zaczynając od najniższych obrotów miksera, do czasu aż masa będzie puszysta i kremowa. Następnie dodajemy po jednym jajku dobrze całość miksując. Masa ma być lekka, pełna powietrza i jaśniutka. 

Następnie dodajemy ekstrakt waniliowy, proszek do pieczenia i przesianą mąkę. Całość bardzo dokładnie należy wymieszać szpatułką czy łyżką. Ciasto nie ma być bardzo gęste - ma mu to zająć chwile, ale w końcu nabrane na łyżkę / szpatułę ma z niej spaść. Jeśli ciasto jest zbyt gęste - w moim przypadku tak było - należy dodać z 2-3 łyżki mleka.

Tortownicę* smarujemy masłem i wysypujemy mąką. Ciasto przekładamy do formy, dobrze wyrównujemy i kilka razy uderzamy o blat, aby równo się ułożyło. 
Ciasto pieczemy do tzw. suchego patyczka, według Gordona 30-35 min, u mnie trwało to 10 min dłużej, w temperaturze 180 stopni.  

* W programie Gordon nie wspomniał jakiej wielkości używa tortownicy , ja użyłam o średnicy 18 cm - chciałam aby ciasto było wysokie!

Upieczone ciasto wyciągamy z piekarnika, przed wyjęciem z obręczy ciasto odcinamy nożem od formy. Kładziemy na kratkę do wystygnięcia.

Krem imbirowy:

300 ml śmietanki kremówki,
świeży imbir

Kremówkę ubijamy na sztywno, kiedy będzie już ubita dodajemy drobno starty imbir - u mnie tego imbiru było dużo, proponuje dodawać po trochu i dosmakować - wszystko według upodobań. 

Polewa.

 Z nią miałam mały dylemat, według mnie jest jej zdecydowanie za dużo - Gordon używa do jej zrobienia aż 300 ml kremówki i 50 g masła. Zmniejszyłam jej porcję i podaję swoje zmiany. Jest pięknie błyszcząca!

200 ml śmietany kremówki,
2 łyżki golden syropu (użyłam  miodu),
100 g gorzkiej czekolady,
30 g masła

Do rondelka wlewamy śmietankę, dodajemy syrop bądź miód i całość mieszamy trzepaczką. Czekoladę należy z grubsza posiekać i włożyć do miseczki, dodając od razu miękkie masło. Zagotowaną śmietankę wlewamy do miski z czekoladą i masłem, całość bardzo dokładnie mieszamy do rozpuszczenia się czekolady. 


Ciasto przecinamy delikatnie na pół. Na dół nakładamy równo śmietankę imbirową, delikatnie nakładamy górę, lekko całość dociskając. Ciasto polewamy czekoladą, rozprowadzając łyżką, bądź małą chochelką. 

Smacznego :)









piątek, 26 kwietnia 2013

Coleslaw

Troszkę inna wersja tej popularnej surówki. 
Z dodatkiem jarmużu, imbiru i tahiny. 
Jest pyszna! 



Składniki:

1/3 główki średniej kapusty,
1 mała cebula,
1 i 1/2 marchewki,
pęczek natki pietruszki,
4 duże liście jarmużu,
1/2 jabłka,
kawałek świeżego imbiru


3 łyżki majonezu,
4 łyżki jogurtu naturalnego,
2 łyżeczki tahiny,
1 łyżeczka soku z cytryny,
sól, pieprz

Kapustę kroimy dosyć drobno, ścieramy na tarce o dużych oczkach marchewkę, jabłko i cebulkę. 
Natkę pietruszki oraz jarmuż kroimy na mniejsze kawałki. Imbir ścieramy na drobnej tarce (ilość według upodobań). Całość dobrze ze sobą mieszamy! 
W miseczce należy połączyć ze sobą majonez, jogurt, tahinę i sok z cytryny. Wszystko wymieszać i dobrze doprawić solą i pieprzem. Mieszamy najlepiej dłońmi, lekko ugniatając kapustę. 
Wkładamy do lodówki na minimum godzinę, najlepiej dwie.

Smacznego!


środa, 24 kwietnia 2013

"Oszukany" kurczak

Kiedy zobaczyłam tego kurczaka na Kalejdoskopie kulinarnym od razu trafił na listę - do zrobienia! Smakuje i wygląda jak smażony w głębokim tłuszczu, ale jest pieczony! Marynowany w maślance, dobrze przyprawiony. Miękki i soczysty w środku, z zewnątrz pysznie chrupiący! Robiony już wielokrotnie, marynowany w jogurcie i maślance, czasami w gęstszych wersjach jogurtu greckiego - w każdej jest pyszny! 

Przepis pochodzi z książki "Najlepsze dania Billa" Billa Grangera.



Składniki:

12 podudzi kurczaka, 
375 ml maślanki lub jogurtu,
1 łyżeczka soli morskiej,
1 łyżeczka mielonego imbiru, 
1 łyżeczka kurkumy,
2 łyżeczki mielonej kolendry, 
2 łyżeczki mielonej papryki,
200 g bułki tartej

W dużej misce wymieszać maślankę / jogurt z solą, imbirem, kurkumą  oraz połową ilości kolendry i papryki (po 1 łyżeczce). Włożyć do mieszanki oczyszczonego kurczaka, dokładnie obtoczyć i schować do lodówki na 24 godziny. Następnego dnia nagrzewamy piekarnik do 190 stopni. W miseczce należy wymieszać bułkę tartą z resztą kolendry i papryki (po 1 łyżeczce), dodać odrobinę soli i pieprzu. Kurczaka pojedynczo obtaczać dokładnie w mieszaninie bułki tartej i przypraw, następnie układać na blaszce do pieczenia uprzednio wyłożonej papierem do pieczenia.
Piec przez około 45 - 60 minut, do ładnego zbrązowienia.

Smacznego!



poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Słonecznik muscovado

Pestki słonecznika i dyni kojarzą mi się z Babcią. 
Ona od kiedy tylko pamiętam zawsze skubała pesteczki! 
Zawsze mówiła, że są zdrowe i dobre na włosy i paznokcie - włosy ma piękne. Błyszczące i mocne. 
Kiedy zobaczyłam ten przepis na nowym blogu Mar - Turn Green wiedziałam, że muszę go zrobić. 
Robiłam go już kilkukrotnie. Jest pyszny i zdrowy. 
Zabiorę paczuszkę w podróż do rodzinnego domu, ciekawe jak Babci posmakuje :) 

Przepis pochodzi z książki Heidi Swanson "Super Natural Every Day".





Składniki:

140 g pestek słonecznika,
łyżka cukru dark muscovado,
łyżeczka tartej skórki z cytryny,
1/4 łyżeczki soli morskiej

W miseczce wymieszać startą skórkę z cytryny*, cukier i sól. Rozgrzać patelnie, na którą należy wrzucić słonecznik i prażyć go do czasu, aż ładnie się zrumieni. Następnie na słonecznik wysypać zawartość miseczki cały czas mieszając, aż cukier się rozpuści. Gdy tak się stanie, należy jak najszybciej ściągnąć słonecznik z patelni na papier do pieczenia. Rozłożyć równomiernie, żeby się nie posklejał. Przechowywać w szczelnym pojemniku.

* starłam skórkę z całej cytryny

Smacznego!



niedziela, 21 kwietnia 2013

Sernik Rafaello

Uwielbiam wilgotne i kremowe serniki! Ten właśnie taki jest! 
Z migdałami i wiórkami kokosowymi, udekorowany połówkami Rafaello!
Piekłam w tortownicy o średnicy 20 cm - jest bardzo wysoki, wypełnia formę po brzegi.



Składniki na spód:

30 g rozpuszczonego masła
90 g ciasteczek*
30 g mielonych migdałów

Ciasteczka mielimy na puch przy pomocy blendera. Roztopione masło mieszamy z ciasteczkami oraz mielonymi migdałami. 
Dno tortownicy o średnicy 20 cm należy wyłożyć papierem do pieczenia, na który wykładamy przygotowaną mieszankę. 
Ciasteczkowy spód należy podpiec przez ok. 5 - 7 min w 170 stopniach. Po upływie tego czasu tortownicę wyciągamy i zostawiamy do lekkiego przestygnięcia. 

* użyłam ciasteczek holenderskich, półsłodkich 


Składniki na masę serową:

700 g twarogu 
250 g mascarpone
160 g śmietanki kremówki 30%
1 łyżka budyniu śmietankowego
30 g wiórków kokosowych
220 g cukru
1 opakowanie cukru waniliowego 8 g 
2 jajka

Miksujemy razem twaróg z mascarpone. Po chwili dodajemy śmietankę, ja zawsze dodaję w dwóch partiach. Kiedy masa jest dobrze zmiksowana dodajemy 1 łyżkę budyniu, cukier oraz cukier waniliowy. Następnie dodajemy pojedynczo jajka - wrzucam jedno i miksuję 30-40 sekund, potem następne i znowu miksuje 30-40 sekund. Na koniec dodaje wiórki kokosowe miksując jeszcze chwilkę całość.
Masę serową wylewamy na przestudzony ciasteczkowy spód. Sernik przez pierwsze 15 min piekę w 170 stopniach, następnie zmniejszam temperaturę do 120 stopni i piekę jeszcze przez mniej więcej godzinę i piętnaście minut. Następnie wyłączamy piekarnik, ale sernik zostawiamy w zamkniętym piekarniku do całkowitego wystudzenia, po czym chłodzimy w lodówce.

330 g śmietanki kremówki 30% 
2 łyżki cukru pudru

kilka sztuk Rafaello
prażone płatki migdałów

Śmietanę wraz z przesianym cukrem pudrem ubijamy na sztywno. Całość rozkładamy na wcześniej schłodzonym serniku, posypujemy prażonymi płatkami migdałowymi i dekorujemy połówkami Rafaello.

Smacznego! 



czwartek, 18 kwietnia 2013

Granola ... czyli jak dobrze zacząć dzień!


Lubię śniadania! To taki czas dla mnie! 
Czas na rozpieszczenie siebie! 
Chwila zastanowienia się na co mam akurat ochotę! 
Ostatnio wygrywają wszelakie owsianki i właśnie ona..  granola!
Lubię ją jeść z jogurtem naturalnym i świeżymi owocami.
Chciałam, żeby była uniwersalna. Nie mieszałam jej z suszonymi owocami, wole dodawać je na bieżąco - 
w zależności na co akurat mam ochotę.




Składniki:

350 g płatków owsianych zwykłych,
75 g wiórków kokosowych,
50 g pestek słonecznika,
30 g płatków migdałowych,
35 g siekanych migdałów,
35 g cukru trzcinowego,
100 g roztopionego masła,
2 łyżki płynnego miodu

W dużej misce należy wymieszać ze sobą wszystkie suche składniki. 
Masło roztopić i wymieszać z miodem, całość wlać do miski i dobrze ze sobą połączyć.
Granole przesypać na blaszkę do pieczenia (piekarnikową) i równomiernie rozłożyć.
Piec w piekarniku nagrzanym do 150 stopni, przez ok. 35 minut. Podczas pieczenia przemieszać całość łyżką co jakieś 10 minut, żeby równomiernie się upiekła. 

Wystudzoną granolę należy przechowywać w słoiku lub w jakimś innym szczelnym pojemniku.

Smacznego :)




wtorek, 16 kwietnia 2013

Wiosenne racuszki

Miałam ochotę na coś świeżego, ziołowego, koniecznie do maczania w jakimś sosie.
Przyszła myśl - a gdyby tak racuszki? Wytrawnych nigdy nie jadłam! 
Powstały racuszki z cukinią, leciutkie jak piórko, chrupiące z zewnątrz! 



Składniki:

120 g mąki pszennej,
1 jajko,
3 g drożdży instant,
95 g mleka,
45 g cukinii (starta na tarce o drobnych oczkach, posolona i odsączona na sitku),
1 mały ząbek czosnku,
kilka listków bazylii,
30 g startego sera mozzarella,
papryczka ostra - ilość według upodobań,
1/4 łyżeczki soli,
oregano, 
pieprz

Z mąki, mleka, jajka i drożdży wyrobić trzepaczką gładkie ciasto. Następnie dodać cukinię, przeciśnięty przez praskę czosnek, posiekaną bazylię, drobno pokrojoną ostrą papryczkę, mozzarellę oraz przyprawy. Całość dobrze wymieszać, przykryć ściereczką i pozostawić w ciepłym miejscu do wyrośnięcia (ok. godziny - półtorej). Wyrośnięte ciasto należy nabierać łyżką i smażyć na średnio rozgrzanym oleju.
Racuszki smażę w małym rondelku w kilku centymetrach oleju, wolę kiedy mają formę małych pączuszków. 

Do racuszków zrobiłam szybki sos jogurtowo - śmietanowy.

3 łyżki jogurtu naturalnego,
2 łyżki śmietany,
1 łyżeczka pesto,
posiekana bazylia i natka pietruszki,
sól, pieprz

Wszystkie składniki wymieszałam w miseczce i doprawiłam do smaku.

Smacznego.



piątek, 12 kwietnia 2013

Słodkie bułeczki z jabłkiem


Czy ja już mówiłam, że lubię ciasto drożdżowe? :) 
Pyszne mięciutkie bułeczki z jabłkowym nadzieniem posypane płatkami migdałowymi. 
Ciasto jest jak w drożdżówkach z masą krówkową, z tą róznicą, że tu jest ociupinkę więcej cukru.




Składniki:

500 g mąki,
2 jajka,
opakowanie drożdży instant,
szczypta soli,
100 g cukru, 
65 g roztopionego masła,
190 g mleka

Z podanych składników wyrobić gładkie ciasto. Odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia, przykryte ściereczką - u mnie zajmuje to mniej więcej półtorej godziny.

Farsz:

1 duże lub 2 małe jabłka,
szczypta cynamonu,
4 łyżeczki cukru,
6 łyżek śmietanki kremówki 30%,
5 łyżeczek płatków migdałowych,
ew. garstka rodzynek


1 jajko,
2 łyżki mleka

Jabłka pokroić na małe kawałki, dodać resztę składników, wszystko dokładnie wymieszać.


Wyrośnięte ciasto należy odgazować i podzielić całość na 12 części (po mniej więcej 80 g). Z ciasta w dłoni uformować placuszki, ułożyć w nich farsz i zlepić jak pierogi, następnie uformować w bułeczkę.
Ułożyć na blaszce, przykryć ściereczką i ponownie zostawić do wyrastania w ciepłym miejscu - zajmuje to mniej więcej 30 minut.
Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni. 
Wyrośnięte bułeczki smarujemy roztrzepanym jajkiem wymieszanym z 2 łyżkami mleka i posypujemy płatkami migdałowymi.
Pieczemy 25 minut, studzimy na kratce.


Smacznego. 





środa, 10 kwietnia 2013

Warsztaty w Restauracji Fusion - Hotel Westin



W ubiegłym roku spotkało mnie niesamowite szczęście. Wygrałam konkurs kulinarny zorganizowany przez Hotel Westin i Zwierciadło. Nagrodą w konkursie było wspólne gotowanie z szefami kuchni restauracji Fusion. Cała 10 wygranych miała stawić się w wyznaczonym dniu o wyznaczonej godzinie. Wcześniej przybyłych zaproszono na kawę i herbatę do hotelowego baru. W atmosferze pełnej ekscytacji poznawaliśmy się będąc ciekawymi jak będzie wyglądała dalsza część dnia. Po kilku minutach przyszedł do nas sam szef - Janusz Korzyński. Z wielkim uśmiechem na ustach, z mnóstwem pozytywnej energii przywitał się z każdym zapraszając do swojego królestwa. 

Zjechaliśmy windą, zostaliśmy wprowadzeni w to gdzie jesteśmy i jak będzie wyglądał ciąg dalszy. Do ekipy dołączył Sebastian Kornacki, zastępca szefa kuchni oraz Adam Jakubowski - szef pracowni cukierniczej. 

Dostaliśmy swoje służbowe okrycie - tak, tak - każdy z nas dostał wielką kucharską czapę, kucharski kitel oraz długi fartuch, którym obwiązywało się na dwa razy.
Kiedy już byliśmy ubrani, mogliśmy zacząć zwiedzać. W życiu nawet do głowy mi nie przyszło jak to wszystko może wyglądać! Wszystko ma swoje pomieszczenia, kolory, oznaczenia, procedury. Poinformowano nas o funkcjonowaniu restauracji od kuchni, normach, wytycznych, itp. 

Ta podróż musiała się kiedyś skończyć, w końcu dotarliśmy do kuchni! Miejsca, na które cały czas czekaliśmy. Zostaliśmy poinformowani, że będziemy pracować w grupach - przystawki, danie główne i deser. Chętni zaczęli się zgłaszać do swoich działów - ja wybrałam pracę z Adamem Jakubowskim w dziale cukierniczym. Oczywiście od początku wiedzieliśmy, że wybór wyborem, ale każdy może nauczyć się wszystkiego od każdego szefa, podglądać, pytać, próbować! 

Wszystko odbywało się w niesamowitej atmosferze - radość, ekscytacja, spełnienie marzeń. Czułam się jak dziecko w sklepie z cukierkami, jak ryba w wodzie! Chciałam jeszcze, chciałam więcej! 
Adam Jakubowski to wyjątkowy człowiek. Od razu widać, że robi to co kocha, jest bardzo zaangażowany w swoją pracę! Świetnie przekazuje swoją wiedzę i namawia do eksperymentowania, żeby nie bać się próbować, bo to może nas zaprowadzić do czegoś fantastycznego!  Daje od siebie tyle pozytywnej energii, opowiada o swojej pracy z taką pasją, że chce się tam zostać!

Kroiliśmy, filetowaliśmy pomarańcze, robiliśmy palony karmel, który gasiliśmy sokiem pomarańczowym. Prawdziwą szkołą przetrwania była nauka krojenia! Całe szczęście wróciłam z wszystkimi palcami :).
Uczyliśmy się jak ułożyć wszystko na talerzu, jak przyozdobić.
Jak z wyskrobanej laski wanilii można zrobić waniliową wódeczkę (oczywiście do wykorzystania w kuchni), jak uratować przypalony karmel (wystarczy wmieszanie białej czekolady).
Mnóstwo porad i inspiracji. Po wykonanej pracy - Adam chyba widział głód nauki w naszych oczach - robiliśmy jeszcze różne sosy karmelowe  - w tym np. solony karmel.
I jakie cudowne było próbowanie wszystkiego! Tyle smaków! Tyle aromatów!
Głodni nowości zostaliśmy zabrani do królestwa Adama - jego działu cukierniczego! Zobaczyliśmy jaki sprzęt jest używany każdego dnia w kuchni, obserwowaliśmy jak tworzone są smakowite arcydzieła.

Nasze menu było wyjątkowe! Oczywiście po przygotowanych przez nas potrawach zostaliśmy poproszeni o przejście na górę, do restauracji. Czekał na nas przygotowany stół, przy którym zaraz mieliśmy jeść. Myślałam, że pęknę! Wszystko było takie pyszne!



"Superfoods Tatar"
Tatar z wędzonego szkockiego łososia, mus z avocado, pianka cytrynowa, oliwa o smaku koperku.

"Green Rolls"
Chrupiące roladki z zielonymi warzywami, makaronem sojowym, pestkami dyni i słodko kwaśnym sosem śliwkowym.

"Fusion Gazpacho"
Pikantna zupa z pomidorów i kolendry z grzanką krewetkową.

"Tuńczyk Teryaki"
Tuńczyk w chrupiącej panierce z granoli, szpinak z orzechami brazylijskimi, pure z wasabi, sos z sake i sosu sojowego.

"Indyk w stylu Superfood"
Gotowana w niskiej temperaturze pierś z indyka, grillowana pomarańcza, suszone owoce w miodzie i imbirze z aromatem trawy żubrowej.

"Marchewkowe papardele"
Pomarańczowo-imbirowe papardele z marchewki, z lodami waniliowymi i gęstym sosem czekoladowym.




Po zakończonej uczcie dostaliśmy wszystkie przepisy i wspaniały dyplom. To była niezapomniana przygoda, która niestety szybko się skończyła, ale tak jest zawsze - wszystko co dobre szybko się kończy!

Poniżej kilka migawek z tego dnia, przepraszam za jakość zdjęć - wszystkie wykonane telefonem komórkowym.















poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Sernikobrownie z malinami


Kto jadł z pewnością się nim zachwycił, a kto nie jadł koniecznie musi nadrobić błąd!
To chyba najbardziej uzależniające ciasto! Absolutnie fantastyczne!
 Kremowe, z chrupiącym wierzchem. Mega czekoladowe, z kremowym serkiem i malinami. Połączenie idealne! Ciężko powstrzymać się przed upieczeniem drugiej blaszki, mnie się to nie udało ;)

Przepis znaleziony przez Liskę na forum Nigelli. Troszkę przeze mnie zmieniony. W oryginale jest 400 g serka - u mnie natomiast 450 g serka + 50 g mascarpone i troszkę mniej owoców. 
Radzę użyć czekolady z większą zawartością kakao.





Składniki:

200 g gorzkiej czekolady,
200 g masła,
400 g cukru pudru,
5 jajek,
100 g mąki,
450 g serka kremowego / mielonego twarogu,
50 g mascarpone,
cukier waniliowy lub łyżeczka ekstraktu waniliowego,
140 g mrożonych malin 



Piekarnik należy nagrzać do temperatury 170 stopni.
Blaszkę wysmarować masłem i wyłożyć papierem do pieczenia.
Użyłam blaszki o wymiarach: 23 x 23 cm.

Czekoladę rozpuścić w kąpiel wodnej ( lub mikrofalówce), ostudzić.
Masło i 250 g cukru pudru zmiksować na gładką, kremową masę. Następnie dodać 3 jajka - wbijając po jednym, dobrze miksując przed dodaniem kolejnego. Wlać roztopioną czekoladę, dobrze zmiksować całość. Następnie dodać mąkę, dobrze wymieszać całość. 
3/4 masy przełożyć do blaszki.

W drugiej misce zmiksować ser, jajka, mascarpone, resztę cukru pudru oraz cukier waniliowy.
Masa powinna mieć gładką konsystencję. Masę serową wylać na masę czekoladową. 
Na wierzch wyłożyć resztę masy czekoladowej i rozłożyć owoce. 

Piec 45-60 minut. (Piekę przez 60 minut!)
Studzić w ciepłym, uchylonym piekarniku.
Smacznego!



czwartek, 4 kwietnia 2013

Cytrynowe racuszki z malinowo różanym sosem!



Racuchy były moim marzeniem w dzieciństwie.
W domu babcia i mama zrezygnowały z drożdżowych ciast uparcie twierdząc (do dziś!), że im nie wychodzi i robić nie będą.  Będąc małą dziewczynką czekałam, aż sąsiadka z góry będzie je smażyć i mnie zaprosi! Ależ to było szczęście! 
Chyba przez brak ciast drożdżowych w dzieciństwie teraz robię je ciągle! A to racuszki, a to placuszki. A to bułeczki, drożdżówki, chlebki, itd. Uwielbiam drożdżowe!
A i samo jego wyrabianie! Czysta przyjemność! Dla mnie ma działanie terapeutyczne - relaksuje swoją delikatnością, ale kiedy trzeba można się nieźle na nim wyżyć :)

Osobiście lubię kiedy racuszki wyglądają jak nieregularne mini pączuszki! Są chrupiące z zewnątrz i mięciutkie i sprężyste w środku!
Smażę je w małym rondelku w kilku cm warstwie oleju.



Składniki:

160 g mąki,
szczypta soli,
3 łyżeczki cukru,
1 łyżeczka drożdży instant,
100 g ciepłego mleka,
1 jajko, 
skórka starta z połowy cytryny

Suche składniki wymieszać w misce. Dodać jajko i mleko i dobrze wymieszać trzepaczką do uzyskania gładkiego ciasta. Na koniec wmieszać skórkę z cytryny.
Ciasto odstawić w ciepłe miejsce do podwojenia objętości  - u mnie zajęło to mniej więcej 60 minut.

Ciasto nabierać łyżką i smażyć na średnio rozgrzanym oleju.

Racuszki wystarczy oprószyć cukrem pudrem, natomiast ja wzbogaciłam je malinami.

3 garści mrożonych malin,
łyżeczka soku z cytryny,
2 łyżeczki cukru,
2 łyżeczki syropu z płatków róży,
skórka starta z cytryny

Maliny wrzucamy do garnuszka, dodajemy sok z cytryny i cukier. Gotujemy na małym ogniu kilka minut następnie dodając syrop z płatków róży i startą skórkę cytrynową! Od was zależy czy chcecie mieć kawałeczki malin, czy gładki sosik (wystarczy przecedzić przez sitko).
Wybrałam pierwszą opcję. Kiedy sos zgęstniał polałam nim racuszki.

Smacznego!


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...