wtorek, 26 lutego 2013

Bruschetta






Ponoć w życiu nic nie dzieje się bez przyczyny.
Patrząc z perspektywy na swoje życie zaczynam wierzyć coraz bardziej w ... przeznaczenie!
Ostatnimi laty moje życie przeszło wiele zawirowań, mniejszych i większych.
Były postanowienia, które zrealizowane być nie mogły.
Były chwile zwątpienia. Marzenia i wiara w lepsze jutro.
Prawda jest taka, że ile mamy kłód rzuconych pod nogi, tyle samo dostajemy możliwości rozwinięcia skrzydeł i zaczęcia wszystkiego od nowa.
Życie weryfikuje nasze plany, cele zmieniają się, a marzenia modyfikują.
Zmieniamy się i my, zmienia się nasze spojrzenie na życie.
Właśnie podczas takich zmian, kiedy chciałam zwolnić tempo i miałam możliwość zastanowienia się nad swoim życiem powstała pewna myśl. Oczywistym jest to, że jeść uwielbiam oraz to, że "przygodę" z gotowaniem zaczęłam tak naprawdę po wyprowadzce z rodzinnego domu. Kiedy człowiek spędza cały dzień w kuchni i kiedy jego myśli są związane tylko z kulinariami, a zamiast zmęczenia odczuwa wielką radość, ogromne szczęście i całkowite spełnienie - to coś to oznacza!

Tak było właśnie ze mną! Ten czas w moim życiu pokazał mi, że to co kocham to właśnie pieczenie i gotowanie. Odkryłam to co daje mi szczęście.
Zaczęłam gotować, zaczęłam piec. Ciasta, chleby. Nowe zapachy rozchodziły się po domu.
Zaczęła się chęć dzielenia tym ze światem - z rodziną, przyjaciółmi i znajomymi.
Pierwsze zdjęcia jeszcze starym kompaktowym aparatem umieszczałam na Facebooku. Przyjaciółka namówiła mnie, żebym zaczęła je również umieszczać na Instagram'ie. Tam wraz z kolejnymi zdjęciami zaczęły pojawiać się pytania o przepisy, pytania o bloga i tak właśnie zrodził się pomysł na to miejsce!

Dzisiaj chciałabym zaprosić Was na bruschette. Małe włoskie kanapeczki. Moja mała wariacja na ich temat.
Chrupkość bagietki, kremowość serka, uwielbiane pesto, świeżość bazylii i pomidorów do mnie przemawia w 100%. I kolory. Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam kolorowe jedzenie. Człowiek od razu czuje się lepiej, taki powiew słońca z talerza :)
Mam nadzieje, że i Wam zasmakują!


Składniki:

bagietka
oliwa czosnkowa
kremowy serek
pesto
rukola
pomidorki koktajlowe
świeża bazylia
chilli
sól, pieprz
ocet balsamiczny



Bagietkę najlepiej pokroić w ukośne kromeczki, dzięki temu zyskujemy większą powierzchnię!
Bruschettę przygotowałam na patelni, na uprzednio rozgrzaną oliwę położyłam bagietkę i zrumieniłam ją z dwóch stron. Przełożyłam na ręcznik kuchenny, aby zebrał nadmiar tłuszczu. Korzystam z oliwy czosnkowej, dzięki temu nie muszę już smarować kromek czosnkiem. W przypadku kiedy korzystam z tostera czy patelni grillowej po zrumienieniu smaruje kromki świeżym czosnkiem.
Następnie posmarowałam kromki kremowym serkiem - u mnie zarówno wersja jogurtowa, jak i śmietankowa. Na serku rozsmarowałam łyżeczką pesto.
Na tak przygotowane pieczywko ułożyłam rukolę, pokrojone pomidorki, świeżą bazylię oraz cieniuteńko pokrojone papryczki chilli, całość na koniec skropiłam octem balsamicznym.
Szybkie, smaczne i cudnie kolorowe.






10 komentarzy :

  1. W jaki sposób robisz oliwę czosnkową? Wystarczy do oliwy wrzucić surowe ząbki czosnku?

    OdpowiedzUsuń
  2. Oczywiście wystarczy ząbki czosnku zalać oliwą. Najlepiej pokroić je na grubsze kawałki, wtedy szybciej przejdzie smakiem. Pozdrawiam serdecznie i dziękuje za odwiedziny!

    OdpowiedzUsuń
  3. To i ja się zabiorę za oliwę czosnkową, bo uwielbiam bruszettę, a zwykła oliwa nie do końca mi smakuje.

    OdpowiedzUsuń
  4. Śliczna! Aż chce się porwać jedną grzankę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje! Proszę się częstować :)

      Usuń
  5. Historia jakby moja ;-)ale zdjęcia, niestety nie. Pięknie fotografujesz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogromnie dziękuje! Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  6. hej Kasiu miło że jesteś! śliczne kolory mają Twoje zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje za tak miłe słowa! Bardzo mi miło :)

      Usuń