wtorek, 15 grudnia 2015

Na słodko. Domowa piekarnia - Piotr Kucharski / KONKURS

Ta książka to coś więcej niż zwykła książka z przepisami. To takie ABC słodkich wypieków! Znajdziemy tu mnóstwo przydatnych informacji dla początkujących piekarzy i wiele świetnych przepisów! Nie możemy się już doczekać pieczenia cudownie wyglądającego chlebka maślanego, chałki z marcepanem, sernika gryczanego czy cudnie wyglądający i brzmiący kokosowy "sernik" z mleczka kokosowego!


Książka podzielona jest na kilka rozdziałów.
Pierwszy z nich to dział poświęcony teorii - z niego dowiemy się mąkach i jej typach - czym różnią się od siebie i do czego najlepiej daną mąkę wykorzystać. Solidne informacje o jajkach - rozmiarach i wagach, itp. Poza tym całe mnóstwo informacji o tłuszczach, cukrach, miodach, syropach, orzechach i bakaliach. Są jeszcze informacje o mleku i maślance, dostępnych spulchniaczach, aromatach i potrzebnych oraz przydatnych sprzętach kuchennych.


Kolejny dział to przepisy podstawowe i są to faktycznie przepisy podstawowe - ubijanie piany z białek ze zdjęciami zajmuje 6 stron czystych porad i reguł co robić, aby dobrze ubić pianę i podział na stopnie ubicia! Znajdziemy też informację o ubijaniu jajek/ żółtek na parze, przygotowanie klasycznego biszkoptu, jak przygotować i upiec kruche ciasto, jak zrobić ciasto ucierane, parzone i francuskie. Znajdziemy przepisy na domowe dodatki do ciast - cukier waniliowy, cynamonowy, cytrynowy czy miętowy. Są również przepisy na przygotowanie ekstraktu waniliowego czy migdałowego, informacje jak samemu zrobić mąkę migdałową czy orzechową oraz przepis na pyszne domowe kandyzowane skórki cytrusów.


Trzeci dział to przepisy codziennne. Znajdziemy tu m.in. przepisy na placek z makiem, babkę pomarańczową, obracane ciasto z owocami, czekoladowe ciasto z bazylią i truskawkami. Znajdziemy tu też przepisy na ciasto orzechowe z burakami, buraczkowe brownie, pełnoziarniste babeczki z borówkami, owsiane ciasteczka czy chlebek dyniowy. Przepisy są proste, szybkie i łatwe w przygotowaniu. Nie znajdziemy tu ciężko dostępnych składników i z pewnością każdy znajdzie tu odpowiedni przepis dla siebie.


Czwarty dział otwiera przed nami przepisy na ciasta kruche i tarty. Jest tu wiele bardzo ciekawych i cudownie brzmiących przepisów - pełnoziarnista tarta z kremem i owocami, czekoladowa tarta na zimno z popcornem i słonym karmelem, kruche ciasto z bzem i owocami leśnymi czy kruche ciastka razowo-orzechowe przygotowane z połączenia mąki razowej i mąki z orzechów laskowych.


Dział piąty to serniki. Nim autor poświęcił krótki wstęp, bo jak pisze to jego ulubione ciasta! Tu znajdziemy kilka informacji, np. o doborze odpowiedniego sera do naszego ciasta, aby uzyskać satysfakcjonujący nas efekt. Przepisy brzmią cudownie i z wielką przyjemnością wypróbujemy choć kilka z nich - zresztą posłuchajcie sami - sernik z koziego sera z miodem i orzechami włoskimi, gotowany sernik z białą czekoladą i limonką, sernik z czarnym sezamem, sernik gryczany czy w końcu sernik z wiśniami pieczony w filiżankach!


Kolejny rozdział przedstawia cudowne drożdżowe wypieki. Jak my uwielbiamy ciasta drożdżowe! A tu mamy już wybranych kilka perełek, które są na naszej liście koniecznie do zrobienia! Pięknie wyglądające brioszki, absolutnie cudowny chlebek maślany, chałka z marcepanem, drożdżówki z makiem, drożdżowe babeczki ze śliwką czy w końcu precle z cynamonem!


W książce znajdziemy też rozdział dla alergików - przepisy bez mąki, cukru, laktozy i jajek. To jest bardzo ciekawy rozdział i skłania do dalszego kombinowania w tym kierunku, bo przepisy są bardzo fajne - ciasto czekoladowe z fasoli, placek migdałowo-jaglany z pomarańczą i lawendą, pięknie zielony "sernik" z awokado czy kokosowy "sernik" na zimno zrobiony na bazie mleczka kokosowego!

Ostatni rozdział przedstawia przepisy na specjalne okazje i święta! Tu również znajdziemy kilka wyjątkowych przepisów - sernik na spodzie bezowym z sosem malinowym, drożdżowy kranz z kruszonką i masą makową, wielkanocna baba drożdżowa, piękną drożdżową koronę z bakaliami, gryczany torcik z kremem orzechowym czy tzw. placek "skubaniec".

____________________________________________________________

KONKURS!!!

Mamy dla Was egzemplarz tej książki i z chęcią podarujemy ją komuś, kto przekona nas do swojej miłości do słodkich wypieków - wyjątkowymi wspomnieniami, cudownym przepisem czy inną ciekawą opowieścią! Najciekawszy według nas komentarz wygrywa!
Komentarze zostawiajcie tylko pod tym postem! Macie czas do końca tygodnia! Na komentarze czekamy do północy 20 grudnia!

_____________________________________________________________

Pięknie wszystkim dziękujemy za wspaniałe i apetyczne historie! Słodkości ciężko nie lubić, dodają tyle radości do codziennego życia!
Tym razem książką powędruje do Gabrysi - Gabriela Rec.
Serdecznie gratulujemy wygranej, a wszystkim dziękujemy za udział w konkursie!

23 komentarze :

  1. Moja przygoda z słodkimi wypiekami i wyjątkowymi wspomnieniami zaczęła się kiedy byłam małą dziewczynką. Od małego miałam styczność z wypiekami, gdyż moja babcia jest kucharką i to dzięki niej poznałam ten pyszny świat. Moim najlepszym wspomnieniem z dzieciństwa są kruche ciasteczka - orzeszki - przygotowywane w specjalnej patelni z dziurkami. Najczęściej razem z babcią przygotowywałyśmy i dalej przygotowujemy je na wesela, święta czy rodzinne uroczystości, gdyż są to ciastka bez których żadna impreza nie mogłaby się obyć! Są one tak smaczne, że znikają ze stołu w mgnieniu oka :) Już nawet przy ich przekładaniu nie mogłam się powstrzymać, aby nie podkraść orzechowego kremu, którym wypełnia się te ciasteczka. Zabawy przy ich składaniu było i jest co niemiara :).
    Na uwagę zasługują także kruche ciasteczka. Ciasteczka te są naprawdę pyszne i zawsze robią furorę. Praca przy nich wymaga niezwykłej cierpliwości, ale gdy już są gotowe radości nie ma końca-satysfakcja gwarantowana!(aż żal je zjadać). Wygląd ciasteczek zależy od naszej pomysłowości i inwencji twórczej.
    https://www.instagram.com/p/n28loUsjRh/
    https://www.instagram.com/p/n28cE9sjRN/
    Zdjęcia te przedstawiają różne wersje tych ciasteczek. Wyglądają niezwykle apetycznie nieprawdaż? ;)

    PRZEPIS NA ORZESZKI:
    1 kg mąki
    1 margaryna
    15 dag smalcu
    1 szkl. cukru pudru
    1 łyżka proszku do pieczenia
    4 żółtka
    śmietana
    cukier wanilinowy
    Zarobić Ciasto i odstawić do lodówki na ok 30 min, żeby stwardniało (będzie się lepiej robić kuleczki z ciasta). Z ciasta odrywać niewielkie kawałki i formować kuleczki. Kuleczki wkładamy do przygotowanej i nagrzanej formy. Piec do zarumienienia się.

    Krem do orzeszków:
    1 margaryna palma
    1 1/2 szkl cukru
    1 szkl mleka w proszku
    3 łyżki kakao
    1/2 szkl mleka
    orzechy
    olejek rumowy

    Margarynę, mleko i cukier roztopić. Do tego dodać mleko w proszku i kakao - wymieszać. Na koniec dodać posiekane orzechy i olejek rumowy - zaparzyć. Poczekać aż krem będzie chłodny i lekko zgęstnieje. Wtedy można wypełniać połówki orzechów ;) Smacznego!
    https://www.instagram.com/p/ntV4ELsjdx/ - zdjęcie orzeszków

    PRZEPIS NA KRUCHE CIASTECZKA:
    Składniki:
    1/2 kg mąki
    1 margaryna
    3 żółtka gotowane
    1 żółtko surowe
    1 szklanka cukru pudru
    1 cukier wanilinowy
    2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
    1/2 szklanki śmietany
    Sposób wykonania:
    Margarynę posiekać z mąką, dodać utarte żółtka z cukrem, proszek do pieczenia, cukier wanilinowy i śmietanę. Zagnieść ciasto, rozwałkować, wykrawać ciastka i upiec na złoty kolor. Gdy ciastka będą chłodne przełożyć marmoladą, powidłem lub kremem czekoladowym (według uznania. Następnie wierzch ciastek ozdobić według potrzeb (polewą czekoladową, masą do ciasta, wiśniami, galaretką, startą czekoladą - ostateczny wygląd ciastek zależy od naszej pomysłowości i kreatywności) Serdecznie polecam ich wykonanie! :)

    Cieszę się, że babcia przekazuje mi swoje doświadczenie. Zawsze chętnie pomagam jej gdy piecze a od niedawna sama eksperymentuje w kuchni. Staram się przyswajać jej cenne rady, gdyż wiem że przydadzą mi się one na przyszłość. Koleżanki mówią: "Ale ci zazdroszczę że masz taką babcię ;) Zawsze masz jakieś smakołyki w domu." Babcia czerpie pomysły z telewizji i gazet z przepisami, które co tydzień jej kupuję w kiosku(mieszkam na wsi, więc kupuje kiedy jadę do szkoły). Jest ich u nas bez liku. Koleżanka śmieje się, że powinnam postawić jej kiosk koło domu, gdyż miałaby dostęp do nich codziennie ;).
    Ja tam się cieszę że codziennie gdy wracam ze szkoły do domu czeka na mnie obiad, pyszny świeży chleb (który babcia sama piecze w starej kuchni kafelkowej) czy coś słodkiego. Aż mi się łezka zakręciła w oku, kiedy to piszę, gdyż jestem świadoma jak wielki skarb mam w domu. Jestem jej niezwykle wdzięczna, za to że wprowadziła mnie w ten cudowny świat kuchni. Mam dobry wzór, którym mogę się kierować.

    Miało być o słodkościach a ja się rozpisałam o mojej historii z babcią ale historia ta związana jest ze słodkościami więc wstrzeliłam się w temat :) Cóż... ciężko o tym nie pisać, gdyż dla mnie jest to najwspanialsza historia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Moją miłość do wypieków najlepiej opisują moi najbliżsi konsumenci - mój mąż-żarłacz "takie możesz piec codziennie", tata-krytyk "nie za krótko piekłaś? ja bym zrobił inaczej... (i tu monolog jak zrobiłby to tata)", wspierająca-mama "pochwaliłbyś córkę, co z tego że jest inne niż twoje" oraz niedowierzająca teściowa "że też ci się chciało", jest jeszcze siostra... po prostu moja starsza siostra: "upiekłabyś karkówkę a nie jakieś tam ciasteczka bez glutenu, jaj, cukru, nabiału i mąki". ;) Zlękniony brat też jest... ma warzywo-fobię, ale też dzielnie bierze udział w testach, a jak! "na pewno nie ma tam marchewki, buraków ani szpinaku???".

    Jestem też i ja, piekę od zawsze. Zaczęłam od muffinów z owocami, orzechami i czekoladą, bo to było najprostsze. Potem był dojrzewający piernik, bo w rodzinnym domu był zawsze, na wszystkich ważnych uroczystościach, więc i w moim musiał być! Trzecia w kolejności była strucla wypchana po brzegi domową masą makową, później drożdżowe - ciasta, bułki, chałki oraz chleby na zakwasie.
    Potem była moja fascynacja weganizmem, dietami, eliminowaniem i umiejętnym zastępowaniem - zatem pojawiły się "wypieki bez". Bez cukru, bez jaj, glutenu, sernik bez sera itd. Nie wszystkie były udane, ale wcale mnie to nie zraziło :)
    Miłością do pieczenia oraz eksperymentowania ze składnikami zaraził mnie mój tata (stąd też ma pełne prawo krytyki) Mistrz strucli makowych i obłędnych pierników. Moją mocną stroną są ciasta drożdżowe, najsłabszą chyba jednak szarlotki (niestety), ale od czego ma się Mamę kilka ulic dalej.

    Książki kucharskie połykam w całości, lubię dać się zaskoczyć mądrzejszym i bardziej doświadczonym w fachu.


    pozdrawiam słodko znam migdałowo-czekoladowych pierniczków bez glutenu i cukru :)

    justyna.m [małpka] op.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeśli mam być szczera, to nie jem aż tak dużo słodkości, choć je uwielbiam :) A to dlatego, że muszę bardzo uważać na to co jem :) Jednak, tak samo jak Hiszpanie, mam raz na jakiś czas grzeszną FIESTĘ :) Wtedy nie liczą się kalorie, liczy się czysty smak i poezja na talerzu, a każdy gryz jest dla mnie bramą do innego świata szczęśliwości :) Takie chwile są wspaniałe, ponieważ NIEZAPOMNIANE. Jest to uczta dla zmysłów i o wiele bardziej wolę zjeść coś przepyszniutkiego raz na jakiś czas niż coś byle słodkiego codziennie :) Kooocham pozwalać sobie na folgowanie podczas podróży ;) Wspomnienie z tego lata odnośnie słodkości? :) DWA: Pierwsze w Sevilli - mieszkałam u rodziny, która poleciła mi najlepszą, najstarszą lodziarnię, a przy upale 40 stopniowym, była to najbardziej potrzebna mi wtedy rada :) Gdy weszłam do skromnego, śnieżnobiałego lokalu, odkryłam przogromną ladę ze smakami nie z tego świata. Od wszystkich wariacji czekoladowych, po sernikowe z orzeszkami, po sorbetowe mieszanki smaków, bomby śmietankowo-karmelowo-ciastkowe, nie sposób wymienić tych pyszności. Po jakiś 20 minutach wybór padł na: lody z sera koziego z figami, solonym karmelem i miętą. Uwierzcie mi- gdybym mogła teraz poleciałabym po jeszcze jedną gałkę, a raczej ogggromniastą kuulę! Pycha!!! było to tym wspanialsze, że w Polsce takie lody to rzadkość, a ser kozi kocham ze wszystkich możliwych kombinacji sałatkowych ;) Druga kulinarne tegoroczne wspomnienie? Tartaletki - prawdziwe, kultowe, ciepłe jeszcze tartaletki w Lizbonie, po które stałam jakieś 30 minut, a w tym czasie dostałam kilka razy z łokcia :) Czego się nie robi, aby dotknąć nieba choć na chwilkę ;) Potem z rodzinką siadłam na ławce w pobliskim parku, otworzyłam torebeczkę z przyprawami-cukrem i cynamonem, którą dodają do każdej tartaletki, pospałam i w żarze słońca wcinałam - cud miód malina!!!! wspaniałe :) Chyba o takie chwile chodzi w życiu i chyba dlatego mówią, że jedzenie to przyjemność :) A książkę? bardzo chciałabym wygrać, ponieważ sama mało piekę, a czuję, ze ciasto z burakami baaardzo by mnie zainspirowało :) Poza tym: w końcu idzie Gwiazdka! :)
    P.S. Mój najlepszy wypiek: sernik z białą czekoladą, z solonym karmelem i fistaszkami poleca się na wigilijny stół :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mój mail: asixx@onet.pl Zapomniałam wpisać :)

      Usuń
  4. Witam :)

    Pierwszym dowodem na to, że lubię słodkie wypieki jest to, że jest godzina 9 rano a ja właśnie pochłaniam kawałek podlaskiego sękacza przygotowanego z 80 jaj. Mówię Wam - smak fantastyczny! A drugi dowód - jestem z wykształcenia dietetykiem ;) i wychodzę z założenia, że czasem trzeba zjeść coś słodkiego - aczkolwiek zalecam te zdrowsze wypieki :) Pozdrawiam, Ania (sticzusia@gmail.com)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wiem, czy jest sens rozpisywania się nad tym, jak ktoś uwielbia wypieki- tak już po prostu jest i tyle:) Znam naprawdę niewiele osób, które nie skuszą się na pyszne domowe ciasto czy deser. Mało kto powiem mi "ej, ja to nie lubię czekolady, niedobra jest". Słodkości mają to do siebie, że przyciągają, jak magnes, mącą umysł i nie pozwalają na chwilę wytchnienia w myśleniu o nich. Ale mówię tu o dobrych słodkościach- o tych, które robimy sami. To one mają taką moc i trudno jest się im oprzeć. I czekolada. Czekolada, czekolada też ma taką moc. Czasami zastanawiam się, jakie życie dla niektórych musi być nudne bez kawałka swojskiego ciasta do kawy. Bo zbyt dużo kalorii. Bo za dużo kremu. Bo bita śmietana. Ktoś kiedyś powiedział, że w umiarze wszystko jest dozwolone i zgadzam się z tym w 100%:) Tak więc tak, kocham słodkości, ale w domowym wykonaniu;)
    Pozdrawiam, Angie
    iadorecinnamon@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam szarlotki. Przez Babcię. Miała sad a w nim pełno jabłoni i grusz. Jej dom pachniał cynamonem i jabłkami, w wielu wydaniach. Po śmierci Babci przez długi okres czasu nie mogłam nawet powąchać cynamonu. Każde ciasto z jego dodatkiem zostało nietknięte na talerzu. Dopiero jako dorosła kobieta zaczęłam go używać. Najpierw do kuchni azjatyckiej. Dopiero po dłuższym czasie mogłam użyć go do szarlotek. Teraz wiem, że to dzięki Babci. Moje jabłeczniki są takie same jak jej. Dziękuję Ci!

    owocowa_mamba@interia.pl

    OdpowiedzUsuń
  7. Kocham słodycze! Mój dzień bez słodkości jest smutny. Nie da się ukryć, że jestem łasuchem bo mówią na mnie Krówka Toffi albo Ptysiek :)
    Najbardziej uwielbiam te słodkości, które sama upiekę. Dla siebie lub dla kogoś bliskiego.
    Szczególnie kocham piec dla bliskich - uwielbiam patrzeć jak im smakuje i chcą jeszcze kawałek.
    Pieczenie mnie odpręża, relaksuje, daje radość po ciężkim dniu :)
    Gdy tylko mam wolny wieczór wchodzę do kuchni późnym wieczorem gdy wszyscy już śpią i wymyślam.
    Dobieram produkty i eksperymentuje. Łączę, mieszam, wącham, smakuje :)
    Uwielbiam także chodzić do sklepów i wyszukiwać nowości spożywczych, które będę mogła dodać do moich wypieków.
    Obserwuję dziesiątki blogów i stron z przepisami, mam dziesiątki książek kucharskich na półce(tej niestety jeszcze nie :( ), oglądam programy telewizyjne.
    Wszędzie szukam inspiracji na nowe, lepsze słodkości.
    Mam to po tacie. Tata jest największym łasuchem jakiego znam :)
    Zdecydowanie po nim odziedziczyłam odmówienie sobie obiadu na rzecz karpatki :D
    Mój narzeczony mówi że gdy jem słodycze zamieniam się w dziecko, śmieją mi się oczy, zaokrąglają policzki i dostaje rumieńców :)

    Poniżej przepis na moje ukochane ptysie:
    Składniki:
    Ciasto:

    1 szklanka wody
    125g masła
    1 szklanka mąki
    3–4 jajka
    szczypta soli

    Krem:
    500 ml śmietany kremówki

    Wykonanie:
    Do garnka wlewam wodę, następnie dodaje masło.
    Gdy masło się roztopi wsypuję mąkę i energicznie mieszam.
    Należy mieszać ciasto do momentu, aż będzie gładkie, lśniące i będzie odchodzić od garnka.
    Należy wystudzić ciasto. Po ostudzeniu dodać jajka i energicznie mieszać (najlepiej mikserem).
    Po uzyskaniu gładkiej konsystencji przełożyć ciasto do rękawa cukierniczego i na blasze wyłożonej papierem do pieczenia formować ptysie.
    Wstawić do piekarnika nagrzanego do 200 stopni i piec około 20 min.

    Krem: Przelać śmietanę kremówkę do misy miksera i ubić na sztywną pianę.

    Ostudzone ptysie przekroić i "nadziewać" bitą śmietaną.

    Pozdrawiam i życzę smacznego :)

    Aga :)
    ag.durka@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Moja miłość do wypieków zaczęła się wtedy, kiedy rodzice zostawili mnie pod opieką dziadków. Wspólne przygotowanie ciast na niedzielne rodzinne spotkania, oraz pieczenie ciasteczek bez okazji. Każda wizyta u Babci i Dziadka kojarzyła mi się z drożdżowymi bułeczkami, zwanymi "papulkami". Najlepsze były te z nadzieniem jagodowym oraz jabłek z cynamonem. Do dziś staram się wraz z mamą odtworzyć ten przepis. Moja Babcia wszelkie receptury zachowała tylko dla siebie, jej miłość do smakołyków własnej roboty urodziła się w jej sercu i tam też pozostała. Ta miłość jest również w moim sercu, dlatego też szukam inspiracji we wspomnieniach.

    OdpowiedzUsuń
  9. Trochę wstyd mi o tym pisać, ale całkiem niedawno miało miejsce wydarzenie, które idealnie pokazuje moją miłość do słodkości. Dlaczego wstyd? Ponieważ moja reakcja była trochę niezbyt adekwatna do sytuacji. Mama upiekła moje ulubione ciasto marchewkowe. Mogłabym je jeść non stop, a że jest z marchewki i oleju to można uznać je za sałatkę i wcinać do woli. Samemu. Co prawda większość potraw najlepiej smakuje jedzona w towarzystwie, ale czasami nie można się powstrzymać i zjada się je samemu. Tak więc mama zrobiła ciasto, ponieważ następnego dnia jechała z tatą do rodziny i chciała je ze sobą wziąć. Jak się dowiedziałam to byłam bardzo zła i obraziłam się na mamę za to, że chciała mnie pozbawić mojego ciasta marchewkowego. Nawet dorosły człowiek zachowuje się czasem jak małe dziecko - szczególnie jeśli chodzi o słodkie wypieki.

    OdpowiedzUsuń
  10. Przygoda ze słodkościami zaczęła się dawno temu w dzieciństwie, pamiętam, że były to przygotowania do świąt Bożego Narodzenia, które wielkimi krokami już się do nas zbliżają. Jak przed każdymi świętami moja mama zabrała się za pieczenie pierniczków. Cały czas pamiętam ich zapach i smak. Najlepsze oczywiście było dekorowanie ich lukrem i różnymi posypkami, a jeszcze większa frajda była gdy wieszaliśmy je na choince. Pamiętam nocne podkradanie się do pokoju i podjadanie pierniczków z choinki. Mama zawsze wiedziała, że to robię, ale jednak nic nie mówiła. Przed świętami w dzień przed wigilią rozpoczynało się pieczenie ciast, robienie kremów. Uwielbiałam pomagać i mieć jakiś wkład. Jako mała dziewczynka chodziłam szybko spać, ale w ten jeden dzień mama pozwalała mi poczekać razem z nią, aż skończy piec i zazwyczaj była to godzina 4 rano. Zawsze byłam niewyspana na następny dzień lecz nie miało to znaczenia bo byłam zadowolona i szczęśliwa, że pomagałam, nawet jeżeli ta pomoc nie była wielka.

    OdpowiedzUsuń
  11. Skrzynia skarbów ?
    Moc wypieków!

    Gdzie do skarbu mapa jest?
    To Kucharski tylko wie.

    Jeśli miłość do wypieków masz,
    Bez problemy rade dasz.

    Wyznasz miłość i kochanie
    Wtedy wszystko to się stanie!

    Będzie piernik i szrlotka
    Bez pamieci taka słodka.

    Będzie sernik i babeczki
    Wszystko dla mej caliczenki?

    Kogiel mogiel ? Ależ tak !
    Babcia powie, jajka ubić jak.

    Bez słodyczy
    W życiu czegoś brak!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poprawny link do mojej strony:https://m.facebook.com/alek.sandra.77582

      Usuń
  12. Jak można przekonać kogoś o tym że się coś kocha? Trzeba go zaprosić do domu w którym pachnie szarlotką, w piekarniku siedzi pierwsza partia pierniczków, a ja kartkuje stary zeszyt z przepisami mojej babci w poszukiwaniu przepisu na jej doskonałą drożdżówkę, O miłości nie da się mówić to trzeba pokazać , a teraz idę włożyć do piekarnika nową partię pierniczków.
    emilia.gacekwp.pl

    OdpowiedzUsuń
  13. Pamiętam swoje dzieciństwo na prawdziwej wsi, w której mieszkało może w porywach 200 osób. I pamiętam doskonale moje wędrówki do sąsiadki, starszej pani, którą z braćmi nazywaliśmy po prostu babcią. Miała taki drewniany letni domek ( proszę nie mylic z nowoczesnymi drewnianymi domkami!), a w nim starą kuchenkę na węgiel.Był tam stół zbity z desek, ławka, mały kredens a na środku klepisko. U mojej "babci" zawsze mogłam ubrudzić się mąką, ugnieść ciasto na pączki, obrać śliwki, najeść się niedojrzałego agrestu, pobawić z kotami, poszukać małych myszek. Uwielbiałam ten czas pieczenia, przygotowywania. Potrafiłam tam przesiadywać wszystkie swoje popołudnia. Mama czasem się denerwowała. Ale oprócz tych cudownych pączków, którymi obżerałam się to pamiętam jeszcze gotowane ziemniaki w mundurkach, które potem zajadało się posypując solą albo polewając prawdziwą śmietaną. Tego smaku nie zapomnę nigdy. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  14. Kuchnia to moja pasja, choć odkryta nie od razu. Uwielbiam gotować, ale to, co lubię najbardziej, to właśnie pieczenie różnych ciast i deserów. Opowiem pokrótce swoją historię, ona najbardziej odda moją miłość do słodkich wypieków.
    Trzy lata temu skończyłam studia techniczne (o zgrozo), nie powiem, nawet z sukcesem. Jako najlepsza studentka na roku otrzymałam nagrody i propozycję studiów doktoranckich. Wygrał rozsądek i powiedziałam "tak", mimo że od pewnego czasu czułam, że to nie moja bajka.. Coraz bardziej ciągnęło mnie do kuchni, coraz częściej karmiłam rodzinę i przyjaciół, zapewniając przede wszystkim słodkości. W każdą niedzielę serwowałam wyszukane ciasta i desery, a w tygodniu fit słodkości. Na dodatek okazało się, że mój mały siostrzeniec ma nietolerancję laktozy. Zaczytywałam się więc czym mogę zastąpić mleko, masło, śmietanę.. Eksperymentowałam, próbowałam, kombinowałam... Efekt? Jestem na trzecim roku wspomnianych studiów doktoranckich i właśnie zmieniam swoje życie. Stopniowo wycofuję się z uczelni (choć niektórzy mówią, że marnuję tyyyle lat nauki), a zaczynam profesjonalnie zajmować się cukiernictwem. I jestem mega szczęśliwa!!! Piekę wszystko co się da - serniki, pierniki, babeczki, ciasta czekoladowe i drożdżowe, muffinki, torty.. ale też tofurniki i inne ciasta wegańskie. Mam coraz więcej zleceń, wszyscy chwalą i motywują do dalszego rozwoju. Już za chwileczkę, już za momencik oficjalnie powstanie moja wymarzona firma - słodki catering. Ale cały czas mam w głowie ten główny cel - własną kawiarnię... Dążę do niego każdego dnia, wierzę że z sukcesem :)
    P.S. Obmyślam nazwę swojej słodkiej firmy - jakieś pomysły? ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie będę ukrywać, że byłby to idealny prezent dla mnie na zbliżające się święta i bardzo chciałabym żeby w końcu coś udało mi się wygrać:) Niestety nie potrafię górnolotnie opisywać swoich emocji i myśli, jestem prostą dziewczyną, pewnie dlatego nigdy nie wygrałam w żadnym konkursie choć to takie moje małe marzenie, cud, które podobno w święta się zdarzają, więc próbuję, żeby nie być jak przeciętny Kowalski, który narzeka, że nie wygrał w totka a nigdy nie kupił żadnego losu. Jednak do rzeczy. Słodkości kocham piec nade wszystko. Na szczęście tylko piec, zjadają je później mama z pomocą siostry i mojego chłopaka, który odkąd się zaczęliśmy spotykać przybrał na wadze 10 kg (dobrze więc, że nie ja muszę jeść to wszystko). Aktualnie jestem na etapie szukania przepisu na sernik idealny. Przyswoiłam już ciasto kruche, drożdżowe i przede wszystkim biszkopt a co za tym idzie torty, które robię namiętnie i nie wiem kiedy mija mi 5 godzin, bo zazwyczaj tyle czasu im poświęcam. Zawsze bałam się piec sernik, że wyjdzie zakalec, opadnie, popęka, jednak nadszedł taki czas w moim życiu, że muszę się z tym zmierzyć:) zrobiłam więc 5 kg zapasów twarogu i szukam. Wczoraj zaczęłam od klasyka - sernika krakowskiego. Dzisiaj trochę nowoczesności, bo szykuje się sernik z dodatkiem mleka skondensowanego z pulpą z marakuji. Jutro? Jeszcze nie wiem, ale na pewno coś wymyślę. Zanim poznałam pieczenie, moim głównym zamiłowaniem były książki. Jednak z goła inne od tych kucharskich, ponieważ moim ulubionym autorem był S. King. Trochę żałuję, że zaniedbałam ten piękny nawyk czytania, dlatego jak zobaczyłam notkę o konkursie na książkę kulinarną dotyczącą pieczenia pomyślałam, że jeszcze raz spróbuję szczęścia i napiszę, choć jak wspominałam wcześniej jeszcze nigdy nic nie udało mi się wygrać. Dlatego właśnie uważam, że ta książka byłaby idealnym prezentem dla mnie, ponieważ mogłabym upiec (haha) dwie pieczenie na jednym ogniu, wrócić do korzeni czytając znów książkę jednak o mojej ówczesnej pasji, jaką jest pieczenie. A może pozwoli mi również na znalezienie idealnego przepisu na sernik? Przekonajmy się!! :)
    Pozdrawiam

    paulinaskoczek@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Słodycze dodają życiu magii. Bez dwóch zdań jestem ich wielką fanką. I chociaż wiem, że raczej pozytywnie na zdrowie nie wpływają to mają w sobie coś magicznego co sprawia, że są chyba najtrudniejszym do pokonania nałogiem. dwa lata temu rozpoczęłam walkę o lepszą siebie i stopniowo wprowadzałam w życie zasady zdrowego żywienia. Gdy dotarłam do momentu kiedy trzeba było rozstać się ze słodyczami przez głowę przeszła mi myśl, że zapewne to koniec tej pięknej wędrówki. Na szczęście poszłam po rozum do głowy, sporo poczytałam i dziś wiem, że słodycze wcale nie muszą być niezdrowe. Omijam sklepowe półki pełne ciastek wypełnionych nie tylko rafinowanym cukrem, ale i nieszczęsnym syropem glukozowo-fruktozowym czy chemicznie wytwarzanymi słodzikami. W zaciszu własnej kuchni tworzę za to pyszności, które nie tylko o wiele pyszniejsze od tych sklepowych, ale i zdrowsze bo pozbawione barwników, spulchniaczy czy całej te nieszczęsnej tablicy Mendelejewa, której miejsce z pewnością nie powinno być w jedzeniu. Czasami tęsknie za czasami gdy nie można było tak łatwo zaopatrzyć się w sklepowe słodycze, a wtedy smakołyki babci czy mamy choćby najprostsze na świecie dawały prawdziwe poczucie szczęścia. Nie raz ciepły jeszcze placek nie zdążył wystygnąć bo znikał w naszych umorusanych buziach z prędkością światła :) Uwielbiam słodycze i uczę się kompromisu w życiu. W rodzinie wiele osób chorowało na cukrzycę więc staram się z rozsądkiem podchodzić do tematu słodyczy. Ale wiem, że nie muszę wcale ich porzucać. Wystarczy tylko, że podmienię co niektóre składniki tworząc zdrowe brownie, ciasteczka, piernik czy sernik. Czasami kończą mi się pomysły więc na widok książek w stylu tej która jest do wygrania w konkursie oczy świecą mi się jak znicze :) Słodycze to element mojej codzienności, a co za tym idzie codzienności mojej rodziny. Z uśmiechem na ustach patrzę na moje dzieci, które powielają moje zachowania wpychając w usta wielkie kawałki ciasta. Daje mi to motywacje do tego by ciasta przygotowywać w domu ze znanych mi składników zamiast zaopatrzać się w sklepowe słodycze. Nie potrafię ani sobie ani moim dzieciakom odmówić słodkości. Kiedyś gdy próbowałam odstawić słodkości to już po dwóch dniach zaczęłam odczuwać objawy gorsze niż gdy podejmowałam walkę z papierosami. Dostałam nauczkę - słodyczy nie rzucam, ale staram się z rozsądkiem podchodzić do procesu ich przygotowania i doboru składników :)

    kasia2006222@interia.pl

    OdpowiedzUsuń
  17. Chciałabym się podzielić historią "ciasteczek babci" - w mojej rodzinie taka nazwa funkcjonuje i mimo, że babcia piekła różne słodkości to jednak te ciasteczka pieczone przed Świętami Bożego Narodzenia były jej charakterystycznym wypiekiem. Proste, wydawało by się zwykłe ciasteczka, ot kruche ciasto, na nim lukier królewski i połówka orzecha włoskiego. Ciasteczka w kształcie kwadracików / prostokątów wycinanych radełkiem były zawsze na te zimowe Święta. Z wiekiem doceniałam je coraz bardziej, bo babcia nie miała warunków do pieczenia i musiała prosić sąsiadkę kilka domów dalej o udostępnienie piekarnika. Babcia odeszła kilka lat temu. Przez 8 lat każde święta były puste. Od dwóch lat wzięłam na siebie pieczenie tych ciasteczek. Bo najwspanialsze są rodzinne wspomnienia i poczucie obecności osoby, której już nie ma. I widzę wdzięczność rodziny, która przegryzając te chrupiące ciasteczka wspomina ciepło i rodzinną atmosferę tworzone przez babcię z okazji tych świąt. I dla takich chwil warto piec! By dać sobie i innym radość przywołując wspomnienia lub kreując nowe.

    mamk66@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  18. Miłość do słodyczy est u mnie tożsama z miłością do mojego partnera. Nie znam zbyt wielu przepisów na słodkości, bo sama ich praktycznie nie jem, ale uwielbiam radość mojego mężczyzny, gdy dostaje ode mnie coś dobrego. Piekę nam chleby z poprzedniej książki Piotra Kucharskiego, a gdybym miała kolejną jego książkę, to tej radości mogłoby być jeszcze więcej.

    OdpowiedzUsuń
  19. Witam,
    To ja może się (bardzo typowo swoją drogą jak na polkę) trochę nad sobą poużalam :-) A więc moi drodzy: jestem ogromną entuzjastką wszystkiego co słodkie, czekoladowe, owocowe itp. Można wymieniać bez końca. Jest tylko jeden problem. I tu się zaczynają schody. Bardzo często (czyt. jak z raz mi ciasto wyjdzie) czuje się już takim 'specem', że wpadam na genialny pomysł wymyślenia przepisu sama. Zwykle jest to jedna wielka klapa. Najśmieszniejsza sytuacja przytrafiła mi się podczas ubijania kremówki. Ubijałam, ubijałam, ubijałam i... ubiłam! Ale masło... Nie ukrywam, że wykonywanie ciast z przepisów na dodatek tak świetnego gościa jak Piotr Kucharski byłoby idealnym prezentem na święta. Tak więc jeśli zechcecie uratujcie mnie i moich bliskich przed 'maślanymi' zakalcami :-)
    Wesołych Świąt,
    Anuś
    email: lolania(małpka)o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  20. Zamknij oczy. W ciemności widać przecież więcej... A teraz wyobraź sobie swój dom - ten, który masz lub który chcesz dopiero odnaleźć. Cztery przysłowiowe ściany wypełnione od podłogi po dach poczuciem bezpieczeństwa i radością. Dom, o którym marzysz. A teraz powiedz: gdzie bije jego serce?

    We wszystkich miejscach, które mogłam lub wciąż mogę nazwać domem, jest tylko jedno takie miejsce. Kuchnia. Nieważne, czy to zagracona, zapchana szafkami i ciemna (bo z oknem po zachodniej stronie) kuchnia domowa w odległej Wielkopolsce, królestwo mojej mamy, w którego centralnym miejscu zamiast tronu stoi stół tak stary, jak ściany, które go otaczają, czy też moja mała ostoja, oddzielona ścianką od reszty kawalerki na łagiewnickiej górce - z kredensem-staruszkiem, białymi ścianami, stosem książek kucharskich na sfatygowanej komódce i kolekcją najprzedziwniejszych foremek do ciast oraz ciastek w najpojemniejszej z szuflad...



    To jest mój świat.
    To moje naturalne środowisko.
    To wreszcie wiecznie bijące źródło mojej życiowej filozofii.

    Nigdy nie byłam typem myślicielki z ambicjami (wynik mojego egzaminu z filozofii na polonistyce świadczy o tym najlepiej...). Jeśli zdołałam wypracować sobie własny system myślenia i oceniania świata, to stało się tak tylko dlatego, że jestem, hmm, kuchniocentrystką? To chyba dobre określenie. Uprawiam filozofię kuchenną. Szukam przepisu na świat. I najsmaczniejszej, a zarazem najprostszej receptury na szczęście.

    Założenia tego systemu są dość proste.

    Po pierwsze - myślę, że gotowanie (czyli wszelkie metody przygotowywania posiłków, nie tylko ich obróbka termiczna określana zwykle mianem gotowania) jest formą miłości. Może nawet - najdoskonalszą ze wszystkich? A na pewno - najprzyjemniejszą.

    Dlatego dla ludzi, którzy są mi bliscy, przygotowuję różne smakołyki. Dlatego potrafię zapomnieć o upływie czasu i siedzieć w kuchni do późnej nocy, czekając, aż ciasto na chleb nabierze mocy, a wsunięte do piekarnika ciastka zarumienią się, jakby wstydziły się debiutu w wielkim świecie. Dlatego z wypiekami na twarzy, jakich nie dostarcza mi nawet porządna powieść sensacyjna, przeglądam książki kucharskie w poszukiwaniu nowych słodkich smaków i nowych czarów.

    Bo gotowanie - a już zwłaszcza wypieki - to nie tylko miłość. To także magia. Najpiękniejsza, jaką znam. Czasami zdarzają mi się takie chwile olśnienia - spoglądam ze zdziwieniem na moje oblepione ciastem ręce i myślę sobie: jak to możliwe, że tak niepasujące do siebie elementy, jak jajka, mąka, cukier, masło czy czekolada łączą się w coś, co już niebawem zagości na stole w postaci murzynka, babeczek czy tortu? Jak to możliwe, że gdy posoli się białka, znacznie łatwiej je ubić na sztywno? I jak to jest, że bigos lepszy jest z jabłkami?

    Dziwię się światu jak pierwsi filozofowie. Ale dziwię się poprzez kuchnię i to, co się w niej - czasem dzięki mnie, a czasami - wbrew moim zamysłom - wyprawia. ;-)

    Jest też moja kuchnia miejscem najważniejszych rozmów oraz sporów. Nigdzie nie gada się tak dobrze, jak przy niewielkim stole, w kręgu ciepłego światła lampki, przy moich aniołowych kubkach z parującą herbatą lub kawą. Tak było w domu rodzinnym - przy stole mieściły się doskonale wszystkie ważne sprawy do obgadania. Tak jest teraz u mnie - czerwono-biały obrus przyjmuje wszystko "na kratę". Łagodna cisza przeplata się z kojącym mruczeniem lodówki. Kredens skrzypi od czasu do czasu, jakby wzdychał przez sen.

    Przyjdź. Usiądź wygodnie. I mów.
    Wiesz, gdzie mnie znaleźć.
    Ja czekam. :-)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...