piątek, 12 września 2014

Śródmieście - Gdynia


Kiedy mamy mało czasu burger wydaje się być najlepszą alternatywą na szybki obiad czy lunch!
Dla nas takim wyjściem było udanie się do Śródmieścia w Gdyni! Fantastyczne miejsce! Niewymagające. Cegła, beton, drewno, metal i kolory - czarny, szary i brąz - cudowne industrialne wnętrze! Czuliśmy się tam swobodnie i miejsce z pewnością ma świetny klimat! Miejsce oferuje kilka burgerowych pozycji, są zupy i kilka dań dodatkowych. Są śniadania, są przystawki! Chyba każdy coś dla siebie znajdzie! 

My skusiliśmy się na burgera - w wersji klasycznej i wegetariańskiej z serem halloumi - świetna bułka brioche, pyszne i dobrej jakości mięso! Do tego fantastyczne dodatki - domowe frytki i dwa sosy!
Było pysznie i duża porcja! :) 






















piątek, 5 września 2014

Spacer po Sopocie - Flaming & Co Sopot


W tym roku nie mieliśmy mieć urlopu, ale pewne rzeczy udało się pozamykać wcześniej i na te kilka dni mogliśmy wyrwać się z domu! Jutro jeszcze rodzinne spotkanie "po latach" i na kilka dni do rodzinnej Bydgoszczy.

Chodząc po deptaku natrafiliśmy na miejsce, o którym już czytaliśmy w kilku miejscach - Flaming&Co - na zewnątrz kilka stolików z krzesłami, fotele bujane i hamak - już się dobrze zapowiada, prawda?
A w środku? Pięknie i klimatycznie! Sympatyczna obsługa wita nas zza lady, z której spogląda na nas cała masa pysznych wypieków - różne bezy z owocami, babeczki, ciasta i ciasteczka! Od koloru do wyboru! Mamy różne rodzaje koktajli i lemoniad, kawę i herbatę. 
Z tego co udało nam się dowiedzieć, od 7 rano możemy zjeść śniadanie, a w części restauracyjnej czekają lunche i obiady!

My uraczyliśmy się lemoniadami - imbirową z chili i arbuzową, na deser było ciacho z kremem tiramisu i malinami! Warto zostać na dłużej i rozkoszować piękną pogodą, sącząc chłodny napój relaksując się w leżaku od plażowej strony Flaminga.

Na koniec mamy dla Was kilka zdjęć z tego uroczego miejsca!

Pozdrawiamy :) 






















niedziela, 31 sierpnia 2014

Grzanka z bobem

Uwielbiam bób! Od zawsze! I stwierdzam, że generalnie uwielbiam jedzenie, które ewidentnie łączy - nie wiem jak u Was, ale u nas w domu bób zawsze wykładany jest na jeden talerz i każdy łapkami sięga do niego siedząc razem przy wspólnym stole. To są takie chwilę kiedy można porozmawiać, czas zwalnia i zapamiętuje się tylko uśmiechy na twarzy! Bardzo to lubię! To właśnie jest magiczna moc jedzenia - łączy ludzi, a smakuje jeszcze lepiej kiedy czymś wyjątkowym w smaku, czy przygotowanym własnoręcznie możemy dzielić się z ukochanymi osobami! 

Zapraszamy Was dzisiaj na pyszną grzankę z bobem. W pysznym sosie śmietanowym z tymiankiem!
Jest pysznie!
Ps. Jeśli u Was już bobu nie ma polecam użyć mrożonego! :)



Składniki:
(dla 2 osób)

200 g bobu,
2 grzanki,
1 łyżka masła,
1 łyżeczka oliwy,
1 ząbek czosnku,
6-8 łyżek śmietanki kremówki 30%,
natka pietruszki,
świeży tymianek,
sól, pieprz

Bób ugotować w osolonej wodzie - wystarczy gotować 4 minuty.
Po ugotowaniu i lekkim przestudzeniu obieramy bób ze skórki.
Na patelni rozgrzewamy oliwę z masłem, dodajemy przeciśnięty przez praskę ząbek czosnku, a po chwili obrany bób. Smażymy około 2 minut i dodajemy śmietankę.
Całość doprawiamy solą i pieprzem, dusimy na małym/średnim ogniu do czasu, aż powstały sos zgęstnieje.
Na koniec dodajemy posiekaną natkę pietruszki oraz świeży tymianek.
Bób wykładamy na grzankę i skrapiamy oliwą.

Smacznego :) 

niedziela, 24 sierpnia 2014

Sernik na zimno z truskawkami


Dzisiejszy dzień miał być zupełnie inny. Miał być tort, taki który sobie ostatnio wymarzyłam, ale z pewnością jeszcze będzie. Choć dzisiejsze urodziny spędzam w łóżku chorobowo, z pewnością jeszcze w późniejszym czasie urodziny będą wyprawione!
I wiem, że jak co roku kiedy po urodzinach pojadę do rodzinnego domu, babcia Ola będzie dla mnie miała tort! Zawsze celebrowała każde moje urodziny! Od kiedy tylko pamiętam! Dzień moich urodzin był dniem wyjątkowym! Właśnie dlatego, że bliscy zawsze robili wszystko, aby właśnie taki był!

Mam dziś dla Was sernik na zimno. Sernik, który pewnie można nazwać dietetycznym z uwagi na fakt, że jest zrobiony z chudego serka homogenizowanego i jogurt naturalnego. Jest pyszny! Z każdym dniem coraz lepszy! 




Składniki:
500 g serka homogenizowanego,
270 g jogurtu naturalnego 2%,
1 łyżeczka pasty waniliowej,
90 g cukru pudru,
15 g żelatyny,
1 truskawkowa galaretka,
500 g truskawek,
biszkopty

Żelatynę zalać 4 łyżkami wrzątku, wymieszać i odstawić na kilka minut.
W misce zmiksować ze sobą serek homogenizowany, pastę waniliową oraz cukier puder.
Następnie dodać jogurt naturalny, zmiksować do połączenia się składników.
Do odstawionej żelatyny dodać 2 łyżki ciepłej wody i całość rozmieszać łyżeczką. Następnie po malutku dolewać do masy serowej i miksować do połączenia się żelatyny z masą - 2-3 minuty.
Dno tortownicy o średnicy 20 cm wyłożyć papierem do pieczenia, na które należy wyłożyć biszkopty.
Na wyłożone biszkopty wykładamy masę serowo- jogurtową i całość wkładamy do lodówki do zastygnięcia - na około godzinę.
Galaretkę przygotowujemy zgodnie z instrukcją na opakowaniu.
Kiedy sernik już zastygł, a galaretka jest już gęsta układamy przepołowione truskawki na serowej masie, a na wierzch wylewamy galaretkę.
Sernik wkładamy do lodówki na minimum kilka godzin, najlepiej na noc.

Smacznego :)

wtorek, 19 sierpnia 2014

Drożdżowe racuchy z jabłkami

Gdzie człowiek teraz nie spojrzy wszędzie słychać tylko słowa jedz jabłka! A ja w sumie nie znam osób, które jabłek nie jedzą! Moją babcię wręcz trzeba namawiać do jedzenia innych owoców, bo poza jabłkami świata nie widzi. Ma swoje nawyki i zawsze po śniadaniu idzie z kawą do dużego pokoju i zjada jabłko. Z drugą babcią było podobnie - owszem zjadła inne owoce u kogoś, ale sama nie kupowała nic poza jabłkami. No jeszcze zjadałyśmy to co na działce urosło - pamiętam jak zbierałam porzeczki czy agrest zasypywałyśmy wszystko sporą ilością cukru i wyjadałyśmy łyżeczkami. 

A racuchy z jabłkami, cóż ich nigdy nie mogłam się w domu doprosić. A dla mnie drożdżowe to kwintesencja tego rodzinnego ciepła. To taka potrawa, która przypomina dzieciństwo i to bez względu czy masz 20, 30 czy 60 lat! O drożdżowe trzeba się zatroszczyć, stworzyć mu odpowiednie miejsce do rośnięcia, dzięki temu pięknie wyrośnie i da nam cudownie puszyste ciasto. Dla mnie drożdżowe to miłość, rodzina i dom. 

Mam dla Was dziś puchate racuchy z jabłkami, pyszne zarówno na ciepło, jak i na zimno. Idealnie smakują obsypane cukrem pudrem!





Składniki:
(na kilkanaście sztuk)

170 g mąki pszennej,
110 g mleka,
3 łyżki cukru,
1 jajko,
1/2 łyżeczki suchych drożdży,
szczypta soli,
2 jabłka pokrojone w kostkę (115 g)

dodatkowo - cukier puder

Mąkę przesiać do miski, dodać cukier, sól, drożdże i dokładnie wymieszać. Następnie dodać jajko i mleko, wymieszać na gładkie ciasto przy pomocy trzepaczki. Na koniec dodać pokrojone jabłka i wmieszać je łyżką w ciasto. Miskę przykryć ściereczką i odstawić do wyrastania w ciepłe miejsce na około 45-60 minut. Wyrośnięte ciasto nabierać łyżką i smażyć na rozgrzanym tłuszczu do zrumienienia z dwóch stron.

Przed podaniem posypać cukrem pudrem. 

Smacznego :)