poniedziałek, 24 listopada 2014

O ludziach, pasji, marzeniach i konkursie "Zgotuj sobie sukces"!

Im dłużej żyję na tym świecie, tym człowiek jest bardziej świadomy, co w życiu jest ważne - zdrowie, miłość, pasja, szczęście, itd. Sama od dziecka myślałam, że chcę zajmować się tym, czym zajmuje się mój tata. Od dziecka opowiadał o pracy, jednocześnie wprowadzając mnie w ten świat. Dorastałam, ale niewiele zmieniało się w tej kwestii. Poszłam na studia ekonomiczne, ukończyłam je z tytułem magistra. Pracowałam w banku, w biurze maklerskim, ale serce podpowiadało mi cały czas, że abym była szczęśliwa, muszę robić coś zupełnie innego. Miałam dość patrzenia na innych, chciałam tworzyć, kreować, robić zdjęcia. Pragnęłam zająć się swoją pasją i od kiedy to zrobiłam, moje życie zmieniło się znacznie! Zazdroszczę młodym ludziom, którzy tak dobrze wiedzą, co powinni zrobić, co sprawia im tyle szczęścia, aby iść tą konkretną drogą!

W piątek mieliśmy okazję, aby znaleźć się w samym sercu zmagań ludzi z pasją i obserwować jak walczą w finale konkursu "Zgotuj sobie sukces".
Dzięki zaproszeniu od MAKRO mieliśmy okazję zobaczyć jak wyglądają ludzie, którzy wybrali od początku drogę, którą wskazywało im ich serce! Poszli drogą swojej pasji.



Laureaci 6. edycji prestiżowego konkursu Zgotuj sobie sukces - Igor Antoszewski i Michał Wester *

Konkurs "Zgotuj sobie sukces" skierowany jest do młodych ludzi między 18 a 24 rokiem życia, gdzie dwuosobowe zespoły uczniów szkół o profilu gastronomiczno-hotelarskim walczą ze swoimi słabościami i uciekającym czasem, aby móc zaprezentować w konkursie swoje umiejętności. Konkurs zorganizowany jest przez firmę MAKRO Cash & Carry i Ogólnopolskie Stowarzyszenie Szefów Kuchni i Cukierników. 

W finale zmierzyło się ze sobą dwanaście zespołów z całej Polski.
Wszyscy mieli półtorej godziny na przygotowanie 6 dań głównych i przystawek, ale żeby nie było zbyt łatwo uczestnicy dostali tzw. "black boxy" - pudełka, w których znaleźli łososia norweskiego, kurczaka w całości, pomidory pelati, suszone grzyby, śmietanę 36%, mąkę oraz dodatki warzywne i owoce. Zawartość pudełka była tajemnicą, uczestnicy o ich zawartości dowiedzieli się dopiero na swoich stanowiskach. 









W kuchni Akademii Efektywnej Przedsiębiorczości MAKRO, gdzie trwały zmagania uczestników konkursu, na samym tyle znajduje się widownia, z której można obserwować pracę w kuchni. Kiedy tak siedzieliśmy i patrzyliśmy na nich wszystkich pierwsze co przychodziło nam do głowy - w ilu już takich konkursach brali udział, czy są zestresowani, czy to bardziej zabawa czy rzeczywista walka o swoją przyszłość? 

Pomyślcie sami, ile razy kiedy macie przyjąć gości,  czasu jest coraz mniej, a ilość pracy do wykonania jeszcze długa, wtedy przeważnie wszystko się wali i pali, a rzeczy banalnie proste, które przygotowujecie już któryś raz z kolei nie wychodzą! Nam się to zdarzyło wiele razy! I pewnie Wam również! A co z tymi wszystkimi młodymi kucharzami? Co muszą czuć, kiedy czas nieubłagalnie się kończy, a do kolejnego zespołu podchodzą hostessy po nałożone następne dania? Kiedy mają świadomość, że konkurencja jest szybsza? Kiedy ukradkiem spoglądają na talerze swoich rywali? Kiedy słyszą co jakiś czas odliczanie sędziów technicznych i wiedzą, że są przez nich obserwowani, bo cała praca w kuchni jest punktowana! Wszystko liczy się na wygraną, a wszystkie odebrane punkty za błahostki mogą mieć wpływ na ocenę końcową!











W konkursie nie liczą się tylko walory smakowe! W konkursie liczy się całokształt i właśnie dlatego ich pracę oceniały aż dwa zespoły jury! Jury profesjonalne było podzielone na dwie ekipy - jedna to ta, która towarzyszy w kuchni sprawdza czystość pracy, zachowaną higienę oraz poszanowanie dla produktów, a drugie  to jury degustacyjne, ich zadaniem było czuwanie nad smakami i teksturami konkursowych dań.


Ocena dań przez profesjonalne jury - Zenon Hołubowski, Marcin Piotrowski

Ocena dań przez profesjonalne jury - Reinhold Metz, Sigfrid Schaber
Ocena dań przez jury profesjonalne


Było też jury komplementarne*** - składające się z dziennikarzy, krytyków kulinarnych i właścicieli restauracji - oni również skupiali się na tym, jak wygląda potrawa, jak smakuje, ale oceniali również kreatywność.



Obrady jury komplementarnego

Obrady jury komplementarnego

Ocena dań przez jury komplementarne

Ocena dań przez jury komplementarne

Tego samego dnia o 18 zaczynała się gala! Wspaniałe jedzenie przygotowywane było przez kucharzy z MAKRO od samego rana! Dania ciepłe i zimne, desery... same smakołyki! Ale zanim zaczęło się jedzenie, było uroczyste wręczenie nagród - wszyscy uczestnicy i ich opiekunowie otrzymali dyplomy a następnie przedstawiciele jury komplementarnego - Maria Burska i Robert Sowa wskazali najbardziej kreatywne danie drużyny z Wrocławia - Igora Antoszewskiego oraz Michała Westera a za najbardziej kreatywny zespół uznali Piotra Archicińskiego oraz Marcina Krzesińskiego z Warszawy i to im przyznali nagrodę dziennikarzy i krytyków kulinarnych.

Jurorzy byli pod wrażeniem aromatycznego purée ziemniaczanego
i świetnej kompozycji knedla ze śliwką zestawionego z bardzo chrupiącym kurczakiem, 
a także świetnej przystawki: wyjątkowo dobrze doprawionego tatara z łososia, sałatki z kopru włoskiego i czipsów wg własnej receptury. *




Danie nagrodzone przez jury komplementarne - Piotr Archiciński i Marcin Krzesiński


Danie przygotowane przez Piotra Archicińskiego i Marcina Krzesińskiego


Następnie przyszedł czas na wskazanie zwycięzców 6 edycji konkursu Zgotuj sobie sukces, którymi okazał się team z Wrocławia - Igor Antoszewski i Michał Wester - uczniowie z Zespołu Szkół Gastronomicznych we Wrocławiu, drugie miejsce zajęli Piotr Archiciński i Marcin Krzesiński z Zespołu Szkół Gastronomicznych przy ul. Poznańskiej w Warszawie, a trzecie miejsce zajęli Przemysław Kopania i Kamil Przewdziecki z Zespołu Szkół Gastronomiczno-Hotelarskich przy ul. Majdańskiej w Warszawie.
Zwycięzcy otrzymali 10 tys. zł, ale na tym nie koniec nagród - opiekun otrzymał 1,5 tys. złotych, a dodatkowo ich szkoła otrzymała nagrody rzeczowe o wartości 7 tys. złotych. 

Prestiż konkursu widać jeszcze po dodatkowej nagrodzie, bo dzięki wygranej laureaci dołączą do młodzieżowej reprezentacji Polski i w 2016 roku będą nas reprezentować na międzynarodowej olimpiadzie kulinarnej w Erfucie. Warto podkreślić, że skład młodzieżowej reprezentacji Polski to laureaci poprzednich edycji konkursu, łącznie z aktualnym trenerem reprezentacji Piotrem Kuzielą.

*Wiadomość z ostatniej chwili - nasza młodzieżowa reprezentacja Polski w pierwszym dniu Mistrzostw Świata w Luxemburgu zdobyła brązowy medal - 22 listopad 2014.*



Michał i Igor - zdobywcy nagrody głównej - zdradzili nam, czym zachwycili członków obydwu składów jurorskich : Jako przystawkę zaproponowaliśmy: łososia przyrządzonego w technologii sous-vide z emulsją pomidorową, połączyliśmy to z fenkułem i szpinakiem - tłumaczy Michał Wester, a jego kolega z zespołu Igor Antoszewski opisuje pomysł na drugie danie: kurczak sous-vide, roladka z udka kurczaka, puree z kalafiora z wanilią, moskole z pudrem grzybowym, por duszony na maśle i sos musztardowy z pudrem z grzybów. Obaj panowie zgodnie twierdzą, że o sukcesie zadecydowała także zasada połączenia nowoczesnych technologii i nieskomplikowanych receptur. Przykładowo użyliśmy niskiej temperatury, która pozwala uzyskać pożądaną konsystencję i soczystość mięsa, jego kolor, smak, który zostaje w środku - mówi Michał. Prostota w naszym wykonaniu to propozycja moskola - zwykłego góralskiego placuszka ziemniaczanego, który jest tradycyjnym daniem Podhala i wdzięcznie daje się modyfikować - dodaje Igor. *


Danie zwycięzców - Igor Antoszewski i Michał Wester

Danie zwycięskiej drużyny podczas nakładania.



Pierwszy raz braliśmy udział w takim wydarzeniu i jesteśmy cały czas pod wrażeniem organizacji i zaangażowania MAKRO w całe przedsięwzięcie. Konkurs skupiający się na poszukiwaniu młodych talentów, ale jednocześnie wspierający i nagradzający opiekunów i szkoły! Jak ważne jest to, aby pozwalać innym się rozwijać? A dzięki wszystkim nagrodom, które szkoły otrzymają od organizatorów (rewelacyjne zestawy profesjonalnych noży!) będą mogły rozwijać się kolejne pokolenia młodych i zdolnych! Jak ważne jest to, aby dać możliwość młodym ludziom poznać ich idoli, osoby podziwiane, i które osiągnęły już ogromny sukces! Korzystanie ze sprzętów, nowych technologii, która zapewne nie jest łatwo dostępna w szkołach gastronomicznych! Wspaniałe produkty i wsparcie, porady doświadczonych szefów kuchni.

Grzegorz Kazubski - inicjator i organizator konkursu - nie krył, że do finału "Zgotuj Sobie Sukces" dostają się naprawdę najlepsi. Jako doświadczony szef kuchni uczestnikom tegorocznej edycji i kandydatom do kolejnych radzi: aby zostać dobrym kucharzem trzeba sobie zgotować sukces. O sukcesie decyduje kilka rzeczy: trzeba kochać ten zawód, bo to ciężki kawałek chleba i trudna praca. Trening, pasja, kreatywność i wytrwałość - to one kształtują przyszłego mistrza. "Zgotuj Sobie Sukces" to giełda talentów i możliwość zaprezentowania swoich możliwości  - mówi Kazubski. - Często już na tym etapie otwierają się pierwsze drzwi do kariery zawodowej - dodaje. 

Słowa te są idealnym przesłaniem do wszystkich młodych ludzi, którzy szukają swojej drogi i sposobu na osiągnięcie sukcesu!

Wszystkim laureatom gratulujemy i trzymamy za Was kciuki, a organizatorom dziękujemy za zaproszenie. 





* Materiały prasowe MAKRO

** Skład jury profesjonalnego: Marcin Piotrowski - ekspert kulinarny, nauczyciel; Mariusz Nowiciki (Ogólnopolskie Stowarzyszenie Szefów Kuchni i Cukierników), Piotr Kuziela (trenez młodzieżowej reprezentacji Polski - Akademia Efektywnej Przedsiębiorczości MAKRO), Reinhold Metz (WACS), Sigfrid Schaber (Honorowy Prezydent WACS), Zenon Hołubowski (jeden z dwóch polskich szefów kuchni z certyfikatem Executive Chef World Association of Chefs - WACS - Światowe Stowarzyszenie Szefów Kuchni; drugim kucharzem z tytułem jest Grzegorz Kazubski - inicjator i organizotor konkursu Zgotuj sobie sukces)*

***Skład jury komplementarnego: Paweł Loroch (jemradio.pl), Michael Miazek (restauracja Why Thai), Maria Burska (Przegląd Gastronomiczny), Edwin Kaniuk (Nowości Gastronomiczne),  Barbara i Piotr Adamczewscy (dziennikarze kulinarni), Agata Godlewska (Food Service) oraz Robert Sowa*

piątek, 21 listopada 2014

Pieczona łopatka jagnięca


Wiecie, że ponoć 30 lat temu w Polsce hodowano ponad 5 milionów owiec? 5 milionów, które były hodowane głównie dla skóry i wełny, a co z mięsem? Wtedy jedynie dostępne było mięso ze starych owiec, które wcale nie było smaczne, a jego specyficzny aromat był bardzo intensywny. 
Od dziecka babcia wiele razy wspominała o baraninie i o tym, że kiedy dobrze się ją przygotuje -  wymoczy w mleku  to cały "aromacik" z niej uleci. Z pewnością znała się na rzeczy, ale jakoś świadomość o specyficznym zapaszku w mojej pamięci nie była zbyt zachęcająca. Wszystko zmieniło się pewnego dnia kiedy w restauracji polecono nam duszoną baraninę i zachwalano jak jest wyśmienita! Pamiętam jak dziś, że byliśmy w trójkę i wszyscy ją zamówili. Pierwszy kęs z lekką obawą i dystansem, a później ... euforia! Cudowne mięso, rozpływające się w ustach i po pierwszej porcji chciałoby się wrócić następnego dnia na powtórkę!
Mam wrażenie, że przez te 30 lat wiele w naszej świadomości się zmieniło, jesteśmy bardziej świadomi tego po co sięgamy z półek i szukamy produktów dobrej jakości. Dzisiaj hodowla owiec w Polsce szacowana jest na około 200 tysięcy, a my chyba nie do końca daliśmy jagnięcinie / baraninie szanse! 
Czy wiecie, że owce są jednymi z nielicznych ssaków, które nie chorują na choroby nowotworowe? Wszystko przez kwas orotowy, wyjątkową witaminę B13, która znajduje się w tkankach i mleku owiec! Kwas orotowy ma magiczne działanie - zapobiega namnażaniu się komórek nowotworowych, wspomaga trawienie, chroni wątrobę przed toksynami i zanieczyszczeniami! Czy to nie jest fantastyczne? Ale jagnięcina ma do zaoferowania znacznie więcej - jagnięcina jest chudym mięsem, a tłuszcze które w nim się znajdują są to głównie wielonienasycone kwasy tłuszczowe, które obniżają np. stężenie złego cholesterolu we krwi i regulują metabolizm glukozy! 
Skoro mięso jest tak zdrowe i zdecydowanie pyszne czemu nie sięgamy po nie częściej? Z tego co już zdążyliśmy się dowiedzieć mięso z owiec hodowanych w Polsce jest inne od tego z Nowej Zelandii, to sprowadzane jest delikatniejsze i ma mniej intensywny smak i aromat. Ale czemu nie mamy przekonać się o tym sami? W sklepach MAKRO znajdziemy duży wybór mięsa jagnięcego, zarówno krajowego, jak i zagranicznego. Możemy wybierać np. między łopatką, a udźcem. Między golenią a combrem, albo combrem French Rack?! Zresztą po więcej informacji zapraszamy na stronę MAKRO, gdzie znajdziecie wiele informacji o jagnięcinie i jej zastawaniu w kulinariach - Jagnięcina w MAKRO

Zapraszamy Was dzisiaj na wolno pieczoną łopatkę jagnięcą, która dosłownie rozpływa się w ustach, a mięso jest bardzo delikatne i dobrze doprawione. Polecamy! 




Składniki:

ok. 1 kg łopatka jagnięca z kością, 
2 zmiażdżone ząbki czosnku,
1 łyżeczka sumaku,
1/2 łyżeczki kuminu,
1/2 łyżeczki kolendry,
1 łyżeczka pasty harrisa,
1 łyżeczka ostrej papryki,
sok z połowy cytryny,
sól, pieprz,
3 łyżki oleju,
1/2-3/4 litra wody

Mięso umyć i osuszyć. W miseczce wymieszać wszystkie przyprawy, na koniec dodać sok z cytryny i olej. Tak przygotowaną marynatą natrzeć mięso, a następnie przełożyć do naczynia żeliwnego lub żaroodpornego, dorzucić zmiażdżone ząbki czosnku i podlać połową wody.
Naczynie wstawić do piekarnika nagrzanego do 220 stopni i piec bez przykrycia przez 30 minut, następnie zmniejszyć temperaturę do 150 stopni i piec przez około 3 godzin pod przykryciem. Podczas pieczenia co jakiś czas mięso polewać powstałym sosem, w razie gdyby było go za mało uzupełniamy pozostałą wodą.

Mięso podać ze świeżymi warzywami, granetem, ziołami i kuskusem.

Smacznego :) 








wtorek, 18 listopada 2014

Duszony jeleń w czerwonym winie



Dziczyzna kojarzy mi się ze świętami, moja mama przygotowywała  duszonego jelenia na obiad w pierwszy dzień świąt. Pachniało w całym domu, a babcia opowiadała jak wiele lat temu dziadek chodził na polowania i jakie rarytasy trafiały na stół.

Dla nas święta zawsze były okresem, który dawał nam możliwość spędzenia ze sobą czasu, ale też chwilami, które dają nam możliwość na rozpieszczanie się! Dokładnie tak, rozpieszczanie! Zawsze było na stole coś, co każdy uwielbiał!

Święta i wyjątkowe okazje to czas kiedy powinniśmy przygotować coś, czego nie robimy na co dzień. Coś takiego co da nam poczucie ważnej chwili, wyjątkowości tego dnia. Pozwólmy sobie pokochać dziczyznę w święta, a z pewnością zagości częściej na naszych stołach!

Dziczyzna jest o wiele zdrowsza od mięsa hodowlanego, zawiera przede wszystkim znacznie mniejszą ilość tłuszczu, poza tym zawiera mioglobiny (dzięki niej mięso ma mocno czerwony kolor),  która jest świetnie przyswajalnym źródłem żelaza. Takie mięso jest wolne od antybiotyków i pasz wzbogacanych różnymi dodatkami, w końcu te zwierzęta żywią się tylko tym co aktualnie rośnie w lasach i na łąkach!
Zresztą jeśli chcecie poczytać o dziczyźnie i jej zastosowaniach kulinarnych zapraszamy Was serdecznie na stronę MAKRO.

W MAKRO wybór dziczyzny mamy ogromny! Sami stojąc przed zamrażalką długo zastanawialiśmy się co wybierzemy! Jaki rodzaj mięsa i co z niego zrobimy! W MAKRO znajdziemy karkówkę, udziec i comber z jelenia; comber i udziec z sarny, a ponadto łopatkę, gulasz, szynkę i schab z dzika!
My następnym razem wybierzemy coś z sarny!

Dzisiejsza propozycja to duszone mięso z udźca jelenia, z warzywami w czerwonym winie. Idealnie smakuje z ziemniaczanym puree i np. buraczkami.





Składniki:

ok. 800 g udźca z jelenia,
3 średnie marchewki,
2 średnie pietruszki,
200 g pieczarek,
5-6 szalotek,
2 szklanki czerwonego wina,
1/2 litra wody,
1/2 litra bulionu warzywnego/wołowego,
1/2-1 łyżeczka tymianku,
sól, pieprz, 
olej rzepakowy

Mięso umyć i osuszyć, pokroić w większą kostkę.
Marchewki i pietruszki obrać, pokroić w grubsze talarki, większe pieczarki pokroić na ćwiartki lub połówki, a szalotki obrać i zostawić w całości.
Mięso obtoczyć w mące i przyprawić solą oraz pieprzem, obsmażyć partiami do zrumienienia, a przesmażone mięso umieścić w garnku. Kiedy wszystkie kawałki są już usmażone na patelnie wlewamy wodę i doprowadzamy do wrzenia, w między czasie zeskrobując drewnianą łyżką pozostałości ze smażenia mięsa, a następnie  przelewamy do garnka.
Dolewamy wino oraz bulion i doprowadzamy do wrzenia, następnie dusimy na wolnym ogniu około 30 minut. Po tym czasie przesmażamy wszystkie warzywa z przeciśniętym przez praskę czosnkiem na patelni, przyprawiamy solą, pieprzem oraz tymiankiem i dorzucamy do gotującego się mięsa. Całość dusimy dalej około godziny, do czasu aż mięso będzie miękkie.
Na koniec doprawiamy do smaku, a jeśli zajdzie taka potrzeba zagęszczamy sos przy pomocy wody i mąki.

Smacznego :)











piątek, 7 listopada 2014

Zupa rybna


Jadacie zupy rybne? Często je robicie? W naszych rodzinnych domach nigdy zupy rybnej się nie robiło. W książkach kucharskich zupa rybna wydaje się być okropnie czasochłonnym przedsięwzięciem, które w dzisiejszych czasach jest tematem trudnym do ogarnięcia - kilka kg rybich łbów i resztek z filetowania wszystko gotujemy na wolnym ogniu najlepiej z sokami z małży, potem dopiero szykujemy kilka kilogramów ryb, które następnie będziemy dodawać. Jeszcze lepiej zostawić sam bulionn na noc, aby aromaty dobrze się ze sobą połączyły i dopiero następnego dnia wykończyć zupę. 
Z pewnością taka zupa jest absolutnie wspaniała, ale czemu nie zrobić czegoś prostszego?!
Myśleliśmy, przeglądaliśmy i w końcu się zainspirowaliśmy, chcieliśmy coś aromatycznego, pikantnego i z dużymi kawałkami ryb. Kiedy tak zastanawialiśmy się nad przepisem i myśleliśmy o tym co było w książkach kucharskich stwierdziliśmy, że skoro sok z małży jest tak pomocny, to my je dodamy jako przysłowiową kropkę nad i! :)
Zupę przygotowaliśmy z łososia, polędwicy z dorsza oraz z miętusa! Tak jak łososia i dorsza z pewnością dobrze znacie, tak z miętusem nie każdy mógł się już spotkać. Jadłam go pierwszy raz w zeszłym roku i do dnia dzisiejszego pamiętam jego smak. Pyszna, bardzo mięsista ryba. Łatwo się filetuje i ma bardzo ładny kolor skóry. Koniecznie spróbujcie tej ryby przy nadarzającej się okazji!

Kiedy pojechaliśmy do MAKRO  po ryby i zobaczyliśmy te wszystkie piękne okazy ciężko było oprzeć się pokusie i nie wyjść ze sklepu z setkami siat z rybami i owocami morza! Wszystko co chcecie - ryby słodko i słonowodne, te polskie i z zagranicy! Do koloru do wyboru - ze skórą i bez, w całości i filet, filet albo polędwica! I powiem Wam zupełnie szczerze, że aż trochę obawiam się kolejnej wizyty w MAKRO, bo ryby i owoce morza kocham miłością wielką, więc wszystko będzie dalej kusić!
A jeśli zależy nam na jakiejś konkretnej rybie czy owocach morza możemy zadzwonić do wybranej przez nas hali i poprosić o połączenia z działem, gdzie możemy uzyskać wszelkie informacje na temat dostawy, asortymentu i ewentualnie złożyć zamówienie (z wyprzedzeniem) na to co nas interesuje! Zobaczcie koniecznie na końcu postu część działu rybnego MAKRO - robi wrażenie, prawda?
Zresztą do ryb z MAKRO jeszcze wrócimy :)



Składniki:

1 kg ryb (łosoś, dorsz, miętus),
500 g małży,
1 i 1/2 puszki pokrojonych pomidorów,
750 ml bulionu warzywnego,
1 duża szalotka,
1 duży ząbek czosnku,
1/4 łyżeczka tymianku,
1 pełna łyżeczka wędzonej papryki,
1 pełna łyżeczka papryki ostrej,
1/4 łyżeczka suszonych płatków chilli,
natka pietruszki,
oliwa z oliwek,
sól, pieprz

Ryby dokładnie umyć i osuszyć, z filetów pozbyć się ości przy pomocy pęsety, a ryby w całości należy wyfiletować - najlepiej na początku zrobić nacięcie wzdłuż kręgosłupa oraz głowy i dokładnie, delikatnymi podłużnymi ruchami wycinać filet od ości. Kiedy filet już jest wycięty, następnie pozbywamy się brzydkich końcówek i ściągamy skórę.
Przygotowaną rybę kroimy na większą kostkę, najlepiej taką 3-4 cm!
Małże oczyszczamy z zanieczyszczeń i odkładamy na bok. Szalotkę drobno siekamy, czosnek kroimy w cienkie plasterki lub przeciskamy przez praskę.

W garnku o grubym dnie, na oliwie z oliwek należy zeszklić drobno pokrojoną szalotkę, dodajemy czosnek i przesmażamy całość około minuty. Następnie dodajemy wszystkie przyprawy - paprykę, płatki chilli oraz tymianek, przesmażamy jeszcze chwilę całość i dodajemy pomidory z puszki. Kiedy pomidory chwilę się przesmażą dolewamy do garnka bulion warzywny, doprowadzamy do wrzenia i delikatnie wkładamy pokrojone ryby. Przykrywamy pokrywką i po 4 minutach dorzucamy małże. Następnie należy wszystko delikatnie przemieszać i ponownie przykryć pokrywką. Po około 6-8 minutach zupę doprawiamy do smaku solą i pieprzem.
Gotową zupę nakładamy w miseczki, posypujemy posiekaną natką pietruszki.
Podajemy natychmiast ze świeżym pieczywem.

Smacznego :)















wtorek, 4 listopada 2014

Ciasto ze śliwkami


Dzisiejsza propozycja to super prosty i super smaczny placek, do którego pasują wszystkie owoce! U nas skończyło się na śliwkach, bo w sezonie musi być chociażby jeden wypiek ze śliwkami! Prawda? 
Przepis od niezawodnej Doroty z Moich Wypieków!



Składniki:

160 ml oleju słonecznikowego,
1 szklanka drobnego cukru do wypieków,
1 duże jajko,
skórka otarta i sok wyciśnięty z 1 cytryny,
600 g jogurtu greckiego,
500 g mąki pszennej tortowej,
2 łyżeczki sody oczyszczonej,
600 - 700 g dowolonych owoców ( u nas duże śliwki)

Wszystkie składniki na ciasto powinny być w temperaturze pokojowej!


W misce wymieszać trzepaczką do połączenia olej, cukier, jajko, skórkę i sok z cytryny.
Następnie dodać jogurt i dokładnie wymieszać. Na koniec dodać przesianą mąkę z sodą i połączyć z masą. 
Ciasto powinno wyjść gęste.
Ciasto pieczemy w blaszce o wymiarach 22 x 33 cm*, wysmarowanej masłem i wyłożonej papierem do pieczenia. Na tak przygotowaną formę wykładamy ciasto, dokładnie wyrównujemy i układamy na wierzchu owoce - stroną rozciętą do góry.

Ciasto pieczemy w 160 stopniach przez około 50-60 minut, do tzw. suchego patyczka.
Upieczone ciasto wyjąć, wystudzić i oprószyć cukrem pudrem.

Smacznego :)

Ps. My piekliśmy ciasto w 20 cm formie do tarty i drugiej małej foremce!
Do ciasta możemy dodać posiekany świeży tymianek, aby dodać trochę świeżego aromatu :)