środa, 10 kwietnia 2013

Warsztaty w Restauracji Fusion - Hotel Westin



W ubiegłym roku spotkało mnie niesamowite szczęście. Wygrałam konkurs kulinarny zorganizowany przez Hotel Westin i Zwierciadło. Nagrodą w konkursie było wspólne gotowanie z szefami kuchni restauracji Fusion. Cała 10 wygranych miała stawić się w wyznaczonym dniu o wyznaczonej godzinie. Wcześniej przybyłych zaproszono na kawę i herbatę do hotelowego baru. W atmosferze pełnej ekscytacji poznawaliśmy się będąc ciekawymi jak będzie wyglądała dalsza część dnia. Po kilku minutach przyszedł do nas sam szef - Janusz Korzyński. Z wielkim uśmiechem na ustach, z mnóstwem pozytywnej energii przywitał się z każdym zapraszając do swojego królestwa. 

Zjechaliśmy windą, zostaliśmy wprowadzeni w to gdzie jesteśmy i jak będzie wyglądał ciąg dalszy. Do ekipy dołączył Sebastian Kornacki, zastępca szefa kuchni oraz Adam Jakubowski - szef pracowni cukierniczej. 

Dostaliśmy swoje służbowe okrycie - tak, tak - każdy z nas dostał wielką kucharską czapę, kucharski kitel oraz długi fartuch, którym obwiązywało się na dwa razy.
Kiedy już byliśmy ubrani, mogliśmy zacząć zwiedzać. W życiu nawet do głowy mi nie przyszło jak to wszystko może wyglądać! Wszystko ma swoje pomieszczenia, kolory, oznaczenia, procedury. Poinformowano nas o funkcjonowaniu restauracji od kuchni, normach, wytycznych, itp. 

Ta podróż musiała się kiedyś skończyć, w końcu dotarliśmy do kuchni! Miejsca, na które cały czas czekaliśmy. Zostaliśmy poinformowani, że będziemy pracować w grupach - przystawki, danie główne i deser. Chętni zaczęli się zgłaszać do swoich działów - ja wybrałam pracę z Adamem Jakubowskim w dziale cukierniczym. Oczywiście od początku wiedzieliśmy, że wybór wyborem, ale każdy może nauczyć się wszystkiego od każdego szefa, podglądać, pytać, próbować! 

Wszystko odbywało się w niesamowitej atmosferze - radość, ekscytacja, spełnienie marzeń. Czułam się jak dziecko w sklepie z cukierkami, jak ryba w wodzie! Chciałam jeszcze, chciałam więcej! 
Adam Jakubowski to wyjątkowy człowiek. Od razu widać, że robi to co kocha, jest bardzo zaangażowany w swoją pracę! Świetnie przekazuje swoją wiedzę i namawia do eksperymentowania, żeby nie bać się próbować, bo to może nas zaprowadzić do czegoś fantastycznego!  Daje od siebie tyle pozytywnej energii, opowiada o swojej pracy z taką pasją, że chce się tam zostać!

Kroiliśmy, filetowaliśmy pomarańcze, robiliśmy palony karmel, który gasiliśmy sokiem pomarańczowym. Prawdziwą szkołą przetrwania była nauka krojenia! Całe szczęście wróciłam z wszystkimi palcami :).
Uczyliśmy się jak ułożyć wszystko na talerzu, jak przyozdobić.
Jak z wyskrobanej laski wanilii można zrobić waniliową wódeczkę (oczywiście do wykorzystania w kuchni), jak uratować przypalony karmel (wystarczy wmieszanie białej czekolady).
Mnóstwo porad i inspiracji. Po wykonanej pracy - Adam chyba widział głód nauki w naszych oczach - robiliśmy jeszcze różne sosy karmelowe  - w tym np. solony karmel.
I jakie cudowne było próbowanie wszystkiego! Tyle smaków! Tyle aromatów!
Głodni nowości zostaliśmy zabrani do królestwa Adama - jego działu cukierniczego! Zobaczyliśmy jaki sprzęt jest używany każdego dnia w kuchni, obserwowaliśmy jak tworzone są smakowite arcydzieła.

Nasze menu było wyjątkowe! Oczywiście po przygotowanych przez nas potrawach zostaliśmy poproszeni o przejście na górę, do restauracji. Czekał na nas przygotowany stół, przy którym zaraz mieliśmy jeść. Myślałam, że pęknę! Wszystko było takie pyszne!



"Superfoods Tatar"
Tatar z wędzonego szkockiego łososia, mus z avocado, pianka cytrynowa, oliwa o smaku koperku.

"Green Rolls"
Chrupiące roladki z zielonymi warzywami, makaronem sojowym, pestkami dyni i słodko kwaśnym sosem śliwkowym.

"Fusion Gazpacho"
Pikantna zupa z pomidorów i kolendry z grzanką krewetkową.

"Tuńczyk Teryaki"
Tuńczyk w chrupiącej panierce z granoli, szpinak z orzechami brazylijskimi, pure z wasabi, sos z sake i sosu sojowego.

"Indyk w stylu Superfood"
Gotowana w niskiej temperaturze pierś z indyka, grillowana pomarańcza, suszone owoce w miodzie i imbirze z aromatem trawy żubrowej.

"Marchewkowe papardele"
Pomarańczowo-imbirowe papardele z marchewki, z lodami waniliowymi i gęstym sosem czekoladowym.




Po zakończonej uczcie dostaliśmy wszystkie przepisy i wspaniały dyplom. To była niezapomniana przygoda, która niestety szybko się skończyła, ale tak jest zawsze - wszystko co dobre szybko się kończy!

Poniżej kilka migawek z tego dnia, przepraszam za jakość zdjęć - wszystkie wykonane telefonem komórkowym.















10 komentarzy :

  1. Świetna nagroda! :) zazdroszczę! i to menu... :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje! Było fantastycznie! Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  2. Oj zazdroszczę! Kiedyś się muszę na coś takiego zapisać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam. Świetna przygoda i można się wiele nauczyć!

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Oj było, było :) I jakich wspaniałych ludzi można było poznać :)

      Usuń
  4. Takie warsztaty to jest coś! MAGIA to co jest na talerzach! Zazdroszczę Ci strasznie... Chciałabym móc spróbować takich wspaniałości, a co dopiero je zrobić :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Było wspaniale! Zdecydowanie takich warsztatów człowiek powinien więcej przejść :) Wspaniała przygoda, zabawa i dużo można się nauczyć! Pozdrawiam!

      Usuń
  5. Mnie ciekawi,czy ta olbrzymia czapka kucharska nie utrudnia pracy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie nie utrudnia! Co więcej - wcale nie czuć jej na głowie. Jest lekka i dostosowuje się do głowy.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...