poniedziałek, 15 grudnia 2014

Pieczony indyk


Od dawna na naszej liście do zrobienia widniał indyk. Piękny, dorodny pieczony indyk! Taki jak z amerykańskiego święta dziękczynienia. Wielki półmisek prezentujący całe kilogramy mięsa!
Wiele osób, z tego co wiemy, za indykiem nie przepada, twierdząc, że to suche mięso, a sama  myśl o wielogodzinnym pieczeniu napawa lekkim strachem ;)
Wreszcie przyszedł ten moment kiedy pokusiliśmy się o jego upieczenie!
Czytaliśmy, myśleliśmy i obraliśmy drogę naszej wyprawy po idealnego pieczonego indyka!
Najważniejsze, aby mięso dobrze zamarynować! Duża ilość aromatycznej marynaty i długi czas, w którym nasz indyk w niej pływa to klucz do sukcesu! Poświęćcie temu ptakowi więcej uwagi, a z pewnością będziecie zachwyceni!
Spodziewaliśmy się, że indyk wyjdzie smaczny, ale rezultat, który otrzymaliśmy przeszedł nasze najśmielsze oczekiwania! Indyk jest pełen aromatu z marynaty, rozpływający się w ustach i soczysty! Istne niebo w gębie! Aaa i wiecie jaka była nasza wspólna myśl po pierwszym kęsie? Musimy go zrobić ponownie na święta! Będzie hit! :)

Tak jak od dawna chcieliśmy upiec indyka, tak od dawna szukaliśmy świeżego, a nie mrożonego!
Na samą myśl o przynajmniej całodziennym rozmrażaniu, plus cały dzień marynowania i z jednym indykiem zejdzie nam dwa i pół dnia! Chcieliśmy pięknego świeżego indyka! To był nasz główny priorytet i z pomocą znowu przyszło nam MAKRO.
Oczywiście w MAKRO znajdziecie mrożonego , ale również świeżego indyka, wystarczy zadzwonić 3 dni wcześniej i obsługa specjalnie dla nas zamówi tego wymarzonego i spełniającego nasze wymagania indyka! Na nas właśnie taki odłożony, specjalnie zamówiony czekał! Przedwczoraj go przywieźliśmy, wczoraj zamarynowaliśmy i tak w dniu dzisiejszy trafił na nasz stół!

Koniecznie spróbujcie, zdecydowanie warto! Polecamy z całego serca :)






Składniki:

ok. 8,5 kg indyka / indyczki,
8 łyżek grubej soli morskiej,
4 szklanki wody,
4 szklanki cydru jabłkowego,
3 pełniejsze łyżeczki suszonej szałwii,
3 łyżeczki suszonego rozmarynu,
1 i 1/2 łyżeczki suszonego tymianku,
6 dużych ząbków czosnku,
skórka obrana obieraczką z 2 cytryny

Składniki marynaty - woda, cydr, sól, zioła, zmiażdżone ząbki czosnku oraz skórkę z cytryn umieścić w garnku i podgrzewać na średnim ogniu. Kiedy marynata zacznie się gotować, zmniejszyć ogień i gotować jeszcze przez 10 minut. Przygotowaną marynatę pozostawić do całkowitego wystudzenia.

Indyka umyć i oczyścić. Przygotować dużą i wyższą blaszkę, którą należy wyłożyć dużym workiem*, następnie do worka włożyć indyka i wlać całą marynatę. Worek zawiązać, a tak przygotowanego indyka włożyć do lodówki najlepiej na 24 godziny. W połowie czasu przełożyć indyka na drugą stronę.

Następnego dnia, w dzień pieczenia - indyka wyciągamy z lodówki około godziny przez pieczeniem, aby doszedł do temperatury pokojowej. Indyka wyciągamy z marynaty i dokładnie osuszamy, związujemy nogi i wykładamy na ruszt, na blaszkę. Pieczemy w 210 stopniach przez 45 minut piersiami do dołu, po tym czasie przekładamy indyka piersiami do góry i pieczemy w 160-170 stopniach przez jakieś 4 - 4,5 godziny. Jeśli indyk za bardzo się rumieni przykrywamy go luźno folią aluminiową.

* Użyliśmy dużego 40 litrowego worka do kiszenia kapusty, dostępny w sklepach ogrodniczych.

Smacznego :)








4 komentarze :

  1. Wygląda bardzo dostojnie: ) Musi być pyszny, a ja bardzo lubi takie pieczona mięsa: )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nas zachwycił! W planach mamy upieczenie go ponownie na święta! :)

      Usuń
  2. Witam. Przepis bardzo mi się podoba, chciałabym zrobić swoją 2kg indyczkę w ten sposób na święta. W jakiej temperaturze i jak długo powinnam piec w piekarniku indyczkę tej wielkości? Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę wybaczyć, że dopiero teraz odpisuje. Przegapiłam ten komentarz :(
      2 kg indyczka? Taka praktycznie jak większy kurczak, tak?
      Wydaje mi się, że wystarczy 20 minut w 210 stopniach, a potem 160 stopni przez jakieś półtorej godziny.
      Najlepiej nakłuć i zobaczyć jaki kolor soku wycieknie - powinien być czysty, nie różowy, choć ta metoda też nie zawsze się sprawdza - lepiej sprawdzić przy pomocy termometru do mięsa - przy głębokim nakłuciu mięco powinno mieć około 73-75 stopni.
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...