niedziela, 10 maja 2015

Warsztaty w Restauracji The Olive Hotelu Sheraton


Przełom miesiąca spędziliśmy ponownie w hotelu Sheraton Kraków.
Tym razem pojechaliśmy, aby gotować razem z Tomaszem Leśniakiem - Dyrektorem Kulinarnym hotelu Sheraton Kraków, Jackiem Filipczykiem - Młodszym Szefem Kuchni hotelu Sheraton oraz Ireneuszem Luzarem - Szefem Pracowni Cukierniczej hotelu Sheraton.

Wyobraźcie sobie nasza dwójka i trzech kulinarnych mistrzów! To była moc!


Grillowane medaliony z polędwicy wołowej w pieprzu pomarańczowym podawane z ziemniakami fondant, ratatouille jarzynowym i sosem truflowym.

Zawsze czuje się ekscytację wchodząc do dużej profesjonalnej kuchni, tyle tam ludzi, sprzętów, stanowisk pracy - siedząc w restauracji nawet nie przechodzi nam przez myśl ile osób odpowiada za to co jemy! Zobaczyliśmy wszystkie pomieszczenia, mieliśmy przyjemność podziwiać nawet stołówkę pracowniczą - do dziś żałujemy, że nie mieliśmy tam ze sobą aparatu, może uda się innym razem zrobić temu miejscu zdjęcia, bo jest fantastyczne! Stołówki pracownicze, jak i stołówki szkolne nie kojarzą nam się z niczym nadzwyczajnym - zwykłe szaro bure miejsca, w których za specjalnie nawet nie chce się przebywać, ale ta stołówka jest niesamowita! Wiecie w jakim stylu? Amerykańskiego baru w stylu retro! Z książkami, szafą grającą i bufetem! Cudnie to wszystko wygląda! Jesteśmy pewni, że bylibyście równie oczarowani tym miejscem co my!

Tomasz Leśniak czuwa nam doskonałym smakiem każdego dania!

Ale powróćmy do warsztatów! Od samego początku Tomek i Jacek poinformowali nas, że oni nic nie gotują, a dzisiejszy lunch mamy sobie sami ugotować! Cóż w domu sami gotujemy i nie mamy z tym problemów, ale w obcej kuchni pod okiem mistrza? Nie wiemy czy lekki stres zadziałał, ale po chwili przy krojeniu warzyw poleciała pierwsza krew! Szef Jacek szybko zajął się raną ciętą Tomka i chyba wykrakał dalsze cięcia, bo nawet nie odszedł z apteczką, a już ja potrzebowałam zakładania opatrunku!

Ps. Jacku, mamy nadzieję, że to przeczytasz - po stokroć dziękujemy za tak profesjonalne opatrzenie i zajęcie się naszymi cięciami ;) Gdyby nie Ty, nigdy tak szybko i dobrze rany by się nam nie zagoiły! Jesteś naj! ;)

Jacek Filipczyk ma oko na wszystko! 

Kiedy już zaliczyliśmy szlak krwi ;) mogliśmy zająć się dalszym gotowaniem - po drodze zwracaliśmy uwagę na dobre trzymanie noża, poprawne krojenie i higienę oraz czystość stanowiska pracy!

Menu na nasz lunch było cudowne i nie mogliśmy się doczekać kiedy tych wszystkich pyszności spróbujemy! Wiecie co na nas czekało?
Zupa krem z krewetek i mleka kokosowego o aromacie liści limonki, grillowane medaliony z polędwicy wołowej w pieprzu pomarańczowym podawane z ziemniakami fondant, ratatouille jarzynowym i sosem truflowym, a na deser suflet z gorzkiej czekolady z sosem ze świeżych malin!
Niebo!

Zupa krem z krewetek i mleka kokosowego o aromacie liści limonki

Polędwicę próbowaliśmy na dwa sposoby - jedną grillowaną, a druga wcześniej była robiona metodą sous vide, a następnie była przesmażona na grillu! Zupełnie inne tekstury, smaki, soczystość i delikatność. Grillem wielu z nas dysponuje, ale maszynką do sous vide już nie bardzo - całe szczęście już wiemy jak poradzić sobie metodą domową na przygotowanie jedzenia metodą sous vide.
Będziemy testować - bądźcie czujni ;)

Tomek i Jacek co chwila powracali do postaw przypominając nam jak ważne jest właściwe krojenie mięsa, zwracając uwagę na jego włókna - niewłaściwe krojenie np. udzca wołowego sprawi, że mięso będzie twarde bez względu na jego dalszą obróbkę. Słuchaliśmy o bulionach, sosach, truflach, pastach, pieczeniu kości na wywary i wydobywaniu smaku!
Uczyliśmy się obierać odpowiednio ziemniaki na fondanty, a nawet bonusowo uczyliśmy się jak ładnie podawać puree ziemniaczane - będziemy nadal rozwijać swoje umiejętności w tym kierunku ;)
Samo gotowanie to nie wszystko - każdy z nas nakładał swoje danie na talerz w wersji restauracyjnej - to dopiero było przeżycie - od zawsze dbamy, aby jedzenie dobrze prezentowało się na talerzu, ale to dzięki robieniu im zdjęć, a tu robiliśmy to z profesjonalistami!

Szefowie i ich "mały" blender - to jeszcze nie był największy model w kuchni!

Przyszedł też czas na deser - nieziemski suflet! Z pewnością niebawem przepis znajdziecie na blogu, zdecydowanie warto! My mruczeliśmy z zachwytu! Szef cukierni pokazywał nam na co zwracać uwagę, aby suflet nie opadł i jak ważne jest, aby użyć dobrej jakościowo czekolady, bo to właśnie od niej zależy cały smak sufletu!

Całe warsztaty to nie tylko nauka, ale też świetna zabawa. Już dawno, aż tak się nie śmialiśmy!
Szefowie mają wyjątkowe poczucie humoru i uśmiech nie schodził z naszych twarzy! Następnego dnia, aż mięśnie brzucha nas bolały! To było wyjątkowe doświadczenie i mamy nadzieję, że jeszcze uda nam się je kiedyś powtórzyć!

A jak Wam nadarzy się skorzystać kiedyś z warsztatów z Szefami z Sheratona nie zastanawiajcie się nawet sekundy! To świetna zabawa, rewelacyjnie spędzony czas i niesamowite dania!

Z całego serca dziękujemy wspaniałym ludziom z Sheratona - w szczególności -
p. Angeli, Marcie, Andrew i Szefom Kuchni Sheratona.

Suflet z gorzkiej czekolady z sosem ze świeżych malin


4 komentarze :

  1. wooow świetne spotkanie :) zazdroszczę :) choć chyba chętniej robiłabym tam zdjęcia niż gotowała, choć kto wie, w takim towarzystwie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na zdjęcia było bardzo mało czasu, świetna zabawa i pyszne jedzenie wygrało ze zdjęciami ;)

      Usuń
    2. Ciebie absolutnie rozumiem :) mam tu na myśli siebie hyhy chyba z upływem czasu bardziej wolę robić zdjęcia niż gotować :)

      Usuń
    3. Może to czasowe? Przychodzi chwila gdzie za jednym lub za drugim (gotowaniem czy fotografowaniem) trzeba troszkę zatęsknić i zrobić sobie małe wakacje :) Dobrze mała przerwa robi :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...